Oferty niemieckich operatorów

Maroko

Maroko

Maroko - najstarsze w świecie muzułmańskim królestwo, to brama wjazdowa do Afryki. Przyjeżdżają tutaj nie tylko turyści spragnieni pięknych krajobrazów i przygody, ale także artyści, pisarze i ludzie filmu, którzy poszukują w Maroku inspiracji dla swoich dzieł. Każdy znajdzie tu coś dla siebie: miłośnicy zwiedzania mogą podziwiać średniowieczne miasta, rzymskie ruiny, berberyjskie fortece i islamskie zabytki. Szukający wypoczynku znajdą go na plażach Oceanu Atlantyckiego, podziwiając krajobraz gór Atlasu Wysokiego, skalistej półpustyni Dżebel Sarhro i piaszczystej pustyni Sahary...

WIADOMOŚCI OGÓLNE

Warunki naturalne
Maroko leży na północno - zachodnim krańcu Afryki nad Oceanem Atlantyckim i Morzem Śródziemnym. Graniczy z Algierią, Saharą Zachodnią, Ceutą i Melillą. Przez środek państwa przebiega pasmo Atlasu Wysokiego z najwyższym szczytem Dżabal Tubkal o wysokości 4165 m. Równolegle do niego ciągną się na północy Atlas Średni (Dżabal Bu Nasr, 3340 m wysokości) i na południu Antyatlas (Imkut, 2531 m wysokości). Na północ od Atlasu Średniego rozciąga się Meseta Marokańska, natomiast południową i południowo - wschodnią część kraju zajmują kamieniste i piaszczyste pustynie Sahary. Wzdłuż wybrzeży Morza Śródziemnego wznoszą się góry Ar-Rif z najwyższym szczytem Dżabal Tidighin o wysokości 2456 m. Tereny nizinne występują jedynie nad Oceanem Atlantyckim oraz w dolnym biegu Wadi Muluja. Rzeki występują w północnej i zachodniej części Maroka (do głównych należą: Wadi Umm ar-Rabija, Wadi Sibu, Wadi Muluja), na południu i wschodzie rzeki okresowe, gdzie do najdłuższych należy Wadi Dara.

Klimat
Klimat podzwrotnikowy, na wybrzeżach morski, w głębi kraju kontynentalny suchy i skrajnie suchy (odmiana górska);
w górach zimą występują opady śniegu; na wybrzeżu atlantyckim częste mgły (wpływ chłodnego Prądu Kanaryjskiego).

Ludność
Grupy etniczne: Berberowie i Arabowie 99%.
Grupy wyznaniowe: muzułmanie sunnici 99%.

INFORMACJE PRAKTYCZNE

Wiza
Od 1 stycznia 2005 r. obywatele RP udający się do Maroka są zwolnieni z obowiązku wizowego na okres do 90 dni. Nie dotyczy to przyjazdów na pobyt stały, w celu podjęcia pracy bądź innego zajęcia zarobkowego.

Zdolność płatnicza
Przy przekraczaniu granicy władze marokańskie mogą żądaą udokumentowania odpowiednich środków finansowych na pobyt (gotówki, kart kredytowych, wyciągu z konta itp.). Nie ma obowiązku okazywania biletu powrotnego przy wjeździe do Maroka.

Przepisy celne
Miejscowe przepisy nie wprowadzają specjalnych restrykcji celnych ani ograniczeń w przywozie dewiz, należy je jednak zadeklarować przy wjeździe. Dirham marokański jest poza Marokiem walutą niewymienialną i obowiązuje surowy zakaz wywożenia go za granicę. Na podstawie urzędowego dowodu wymiany można przy wyjeździe ubiegać się o zwrot dewiz w zamian za niewykorzystane dirhamy.

Meldunek
Nie ma obowiązku meldunkowego (w hotelach turysta wpisywany jest do księgi gości i jest to równoznaczne z meldunkiem).

Ubezpieczenie
Na czas trwania podróży zalecane jest posiadanie polisy ubezpieczeniowej obejmującej koszty leczenia i następstwa nieszczęśliwych wypadków.

Szczepienia i zdrowie
W Maroku nie występują poważne zagrożenia sanitarno-epidemiologiczne i dlatego szczepienia ochronne nie są wymagane. Przed podróżą warto jednak zaszczepią się przeciwko tężcowi i żółtaczce pokarmowej, a także pamiętać, że niekiedy zdarzają się przypadki cholery. Ze względu na odmienne zwyczaje higieniczne turysta może w Maroku zachorować na dur brzuszny i inne choroby biegunkowe. Przypadki nabawienia się ameby lub pasożytów przewodu pokarmowego zdarzają się, ale raczej rzadko.

Korzystanie z wody ze zbiorników retencyjnych położonych na wysokości poniżej 1500 m n.p.m. oraz z ogólnodostępnych studni i ujęć wody we wsiach i małych miastach grozi zarażeniem się leptospirozą, która jest chorobą śmiertelną. Dlatego też turyści powinni pić wyłącznie wodę przegotowaną bądź mineralną, a owoce i warzywa starannie umyć i obrać przed spożyciem. Przed podróżą należy zaopatrzyć się w środki przeciwko dolegliwościom żołądkowym i biegunce (można je również kupią w miejscowych aptekach). Należy wystrzegać się spożywania posiłków w lokalach o niskim standardzie w małych miejscowościach, zwłaszcza poza sezonem, z powodu panujących w nich niekorzystnych warunków higienicznych oraz braku lodówek. W 2004 r. w Maroku odnotowano kilka zgonów osób zarażonych wścieklizną (w tym jednego turysty europejskiego). Z tego powodu trzeba unikać kontaktu z bezdomnymi psami i kotami.

Opieka medyczna
Opieka zdrowotna w Maroku jest na dobrym poziomie. Zarówno publiczne, jak i prywatne ośrodki opieki medycznej są płatne. Cena standardowej wizyty lekarskiej wynosi od 10 do 20 USD, porada lekarska w nocy lub w weekend - 30 USD, natomiast dobowy koszt pobytu w szpitalu lub klinice - około 50 USD (bez kosztów leczenia).

Informacje dla kierowców
Posiadanie międzynarodowego prawa jazdy jest w Maroku pożądane, ale nie jest obowiązkowe. Właściciele pojazdów muszą natomiast wykupią "zieloną kartę". Poza zieloną kartą" inne polisy polskich towarzystw ubezpieczeniowych nie są uznawane. Kierowcy powinni być bardzo ostrożni, ponieważ przepisy ruchu drogowego są w Maroku nagminnie łamane. Nocą na drogach często można spotkać pojazdy nieoświetlone. Z tych względów trzeba unikać podróżowania w nocy na drogach krajowych, głównych i drugorzędnych (nie dotyczy to autostrad). Niektóre drogi w górach Średniego i Wysokiego Atlasu oraz w górach Rif mogą być nieprzejezdne od grudnia do kwietnia z powodu obfitych opadów śniegu.

Planując podróż do Maroka samochodem w lipcu i sierpniu, należy wziąć pod uwagę, że w okresie tym kraj odwiedza ok. 2,6 mln marokańskich emigrantów, którzy - po spędzeniu tu wakacji - wracają do państw osiedlenia. Podróżują oni przeważnie samochodami i autokarami. Trasa ich przejazdu prowadzi przez hiszpańskie porty Tarifa lub Algeciras do Tangeru i Ceuty. Z tego powodu wTangerze lub Ceucie na wejście na pokład promu do Hiszpanii czeka się nawet po kilkanaście godzin, a drogi w okolicach tych miast są bardzo zatłoczone. Częściej także niż w innej porze roku zdarzają się poważne wypadki drogowe. Autostrady (Rabat-Casablanca-Settat w kierunku Marrakeszu, z odgałęzieniem na lotnisko Mohammeda V w Casablance; Ra-bat-Asilah w kierunku Tangeru; Rabat-Meknes-Fez) są płatne na rogatkach, podobnie jak we Francji (koszt przejazdu: od 5 do 50 MAD, w zależności od długości trasy, akceptowana jest tylko gotówka). Są one w dobrym stanie technicznym, a nad bezpieczeństwem podróżnych czuwają żandarmeria królewska i pomoc drogowa.

Podróżowanie po kraju
Nie ma ograniczeń w podróżowaniu. Także na pustyni, na południu kraju, istnieje dobrze rozwinięta infrastruktura turystyczna, głównie w miastach Ouarzazate, Zagora, Er-Rachidia, Erfoud oraz w ich okolicach. Na wycieczki po pustyni należy udawać się grupowo z przewodnikiem znającym dobrze tamtejsze szlaki.

Zmotoryzowani turyści udający się do Maroka powinni wiedzieć, że granica lądowa z Algierią jest zamknięta. W Maroku nie ma możliwości uzyskania wizy algierskiej. Granica lądowa z Mauretanią została otwarta w 2002 r. Podróżowanie samochodem z Maroka do Mauretanii może być jednak bardzo uciążliwe, mimo że nie odbywa się już pod eskortą wojska marokańskiego. Droga wzdłuż atlantyckiego wybrzeża Maroka jest w dobrym stanie, ale miejscami jest bardzo wąska. Nie należy oddalaą się od tej drogi, bowiem poza nią teren jest jeszcze gdzieniegdzie zaminowany. Na trasie Tan-Tan-Tarfaya-Dakhla znajdują się liczne posterunki kontrolne. Przebycie samochodem 1800-kilometrowej trasy między Agadirem a granicą z Mauretanią trwa zwykle ok. 5 dni. Dlatego trzeba zabrać ze sobą zapasy żywności, wody oraz paliwa. Jest to szczególnie ważne na wiodącym przez pustynię, praktycznie nie zaludnionym odcinku Dakhla - granica mauretańska.

Od obywateli polskich odwiedzających dwie hiszpańskie enklawy, Ceutę i Melillę, nie jest wymagana wiza wjazdowa, jest to bowiem terytorium UE. W przypadku podróży do tych miast samochodem wynajętym w Maroku obowiązkowa jest zgoda agencji wynajmu, zezwalająca turyście i pojazdowi na opuszczenie terytorium Maroka. Przekraczanie granicy Maroko-Ceuta i Maroko-Melilla może trwać nawet do 10 godzin, zwłaszcza w sezonie letnim. Turyści powinni być świadomi tego, że Ceuta i Melilla leżą w kompetencji Wydziału Konsularnego Ambasady RP w Madrycie, w związku z czym Ambasada RP w Rabacie nie jest uprawniona do świadczenia na tych terytoriach pomocy konsularnej.

W Maroku jest bardzo duży wybór hoteli: od bardzo tanich noclegowni turystycznych, oferujących miejsca noclegowe w cenie od 3 do 6 USD od osoby, do luksusowych hoteli pięciogwiazdkowych (stan sanitarny tych pierwszych bywa często bardzo zły, ponadto mają one zwykle wspólne dla całego piętra toalety i prysznice i są pozbawione klimatyzacji -jej brak jest szczególnie uciążliwy w miesiącach letnich - i ogrzewania). Sieą kolejowa w Maroku jest słabo rozwinięta, jej długość wynosi 1700 km. Pociągiem można podróżować na dwóch trasach: Tanger-Rabat-Casablanca-Marrakesz oraz Casablanca-Ra-bat-Meknes-Fez-Oujda. Tabor kolejowy jest w dobrym stanie. Dobrze jest natomiast rozwinięta sieą transportu lądowego. Jednak z uwagi na liczne wypadki autokarów spowodowane złym stanem technicznym pojazdów oraz nierespektowaniem przez kierowców przepisów ruchu należy byą ostrożnym przy wyborze tej formy podróży.

W miastach popularną i tanią formą komunikacji są tzw. małe taksówki (petit taxi). Zwykle są to fiaty uno lub siena, pomalowane na kolor charakterystyczny dla danego miasta. Taksówki te nie mają prawa opuszczać administracyjnych granic miasta. Korzystając z nich, należy zadbaą o to, aby licznik był włączony. Po godzinie 20.00 opłata za przejazd wynosi 50% więcej niż wskazanie licznika. Poza miastem i między miastami mogą kursować jedynie tzw. duże taksówki (grand taxi). Zwykle są to starsze modele mercedesów. Mają one określone miejsca początkowych postojów. Zabierają do 7 pasażerów. Opłata za przejazd zależy od liczby pasażerów i długości trasy. Wskazane jest uzgodnienie jej wysokości przed rozpoczęciem podróży, aby nie okazało się, że turysta płaci więcej niż marokańscy pasażerowie. Można wynająą taką taksówkę w kilka osób lub indywidualnie, ale wtedy trzeba zapłacić także za wolne miejsca. W większych i średnich miastach kursują autobusy komunikacji miejskiej (opłata za 1 osobę wynosi ok. 3 MAD). Ich trasa jest przeważnie oznaczona tylko po arabsku (jedynie w Marrakeszu po francusku). Stan techniczny tych autobusów pozostawia wiele do życzenia.

Bezpieczeństwo
Maroko to kraj przyjazny turystom. Muszą oni jednak przestrzegać pewnych zasad postępowania, a także unikać określonych zachowań. Poziom przestępczości pospolitej w dużych miastach jest dość wysoki, ale turyści zagraniczni rzadko padają jej ofiarami. Niemniej na mało uczęszczanych ulicach, także tych w pobliżu obiektów turystycznych, mogą nocą zdarzyć się napady z użyciem białej broni. Dlatego należy zrezygnować ze spacerowania w ich pobliżu o tej porze.

Turyści, zwłaszcza po zapadnięciu zmroku, powinni przemieszczać się w grupie kilkuosobowej, także w centrum miast, nigdy samotnie. Kobiety mogą być narażone na kradzież torebek z użyciem skuterów (często podczas przejścia na drugą stronę ulicy). W zatłoczonych miejscach trzeba zachowywać się szczególnie ostrożnie, nosić torebkę lub plecak z dokumentami przed sobą, nigdy z tyłu, pieniądze i paszport przechowywać oddzielnie i nie trzymać wszystkich pieniędzy w jednym miejscu. Warto też zabrać ze sobą kserokopię paszportu. Niewskazane jest poruszanie się nocą po medinach, tzn. starych dzielnicach wszystkich miast, które w ciągu dnia są tłumnie odwiedzane przez turystów. Na tamtejszych bazarach (souk) zdarzają się kradzieże kieszonkowe. Obszarami niebezpiecznymi są również ubogie, peryferyjne dzielnice wszystkich dużych miast Maroka. Stanowczo odradza się wchodzenie do slumsów.

Cudzoziemcy, którzy wybierają się na ustronne plaże lub do punktów krajobrazowych, mogą być narażeni na zaczepki i prośby o pieniądze. Także samotne kobiety bywają obiektem zaczepek mężczyzn, dlatego powinny podróżować w grupie lub w towarzystwie innej osoby. W razie nagabywania mogą powiedzieć, że za chwilę dołączą do grupy, lub poprosić o pomoc policjanta. Policja cieszy się dużym autorytetem i zwrócenie się do funkcjonariusza o interwencję zwykle powoduje zniknięcie intruza. Policja i żandarmeria są generalnie przyjazne i pomocne turystom. Kobietom odradza się również przyjazdy do Maroka na prywatne zaproszenia obywateli marokańskich i zamieszkiwanie u nich (niezalegalizowane związki są w Maroku zagrożone sankcją karną i mogą narazić kobietę na poważne kłopoty).

W przypadku przyjazdu na zaproszenie należy zostawić rodzinie w kraju dane osoby zapraszającej, jej adres i numer telefonu, informację na temat daty powrotu oraz miejsca przekroczenia granicy Maroka. Należy również unikać nawiązywania przygodnych znajomości i przyjmowania zaproszeń do domów dopiero co poznanych osób. Niewskazane są samotne spacery po zapadnięciu zmroku po mniej uczęszczanych ulicach, gdzie kobiety mogą spotkać się z dwuznacznymi propozycjami. Podróżny, zwłaszcza w miastach o dużym natężeniu ruchu turystycznego, bywa niekiedy obiektem natarczywych propozycji ze strony pseudoprzewodników oferujących swe usługi, które powinny być grzecznie, ale stanowczo odrzucone.

W większych miastach Maroka istnieje tzw. policja turystyczna, która ściga takie osoby. Dlatego lepiej jest korzystać z usług licencjonowanego przewodnika. Trasę zwiedzania i opłatę za nią trzeba wcześniej uzgodnią. Warto wiedzieć, że przewodnik dostaje prowizję od każdego towaru zakupionego przez turystę oraz od rachunku w restauracji. Jeżeli turysta nie zamierza nabywać kosztownych niekiedy pamiątek, powinien to wyraźnie zaznaczyć, inaczej ryzykuje, że przewodnik będzie go oprowadzał od sklepu do sklepu. Zważywszy na to, że poziom życia w Maroku nie jest wysoki, prawie każdy turysta z Europy jest uważany za bogatego i nagabywany przez żebraków lub dzieci wyłudzające pieniądze. Proponowane mu ceny są wyższe niż oferowane Marokańczykom.

Zdarzają się włamania do samochodów, nie wolno zatem niczego zostawiać w widocznym miejscu w pojeździe. Samochód najlepiej zaparkować na płatnym parkingu za opłatą w wysokości od 1 do 5 MAD lub w miejscu pilnowanym przez stróża, ubranego w niebieski fartuch z plakietką (nocą stawka liczona jest podwójnie). Turyści zmotoryzowani nie powinni zabierać przygodnych pasażerów.

W myśl obowiązującego w Maroku prawa kierowca odpowiada zarówno za pasażerów, jak i za przewożone przez nich towary, np. narkotyki. Zdarza się, że pojazdy z zainstalowanymi skrytkami są często rekwirowane pod zarzutem, że służyły do przemytu niedozwolonych towarów.

Północ Maroka (okolice Tangeru, Tétouanu, góry Rif: Kettama, Bab Beret, Al Hoceima) oraz okolice Nadoru i Oujdy na wschodzie kraju to tereny uprawy konopi indyjskich i handlu narkotykami. Przebywający tam turyści powinni wystrzegać się handlarzy tym towarem, którzy często są konfidentami policji i mogą, we współpracy z nią, prowokować tzw. zakup kontrolowany. Przemyt narkotyków i handel nimi są zagrożone karą więzienia wynoszącą minimum 5 lat. Kontrole w portach morskich i lotniczych za pomocą wyszkolonych psów są systematyczne i skuteczne. Szczególnie niebezpieczne są źle utrzymane drogi górskie Chef-chaouen-Al Hoceima i Fez-Al Hoceima. Bezwzględnie niewskazane jest przemieszczanie się nocą po tych trasach, ponieważ można natrafią na usypane na drodze małe zapory z kamieni wymuszające zatrzymanie samochodu, po czym podróżni zmuszani są do zakupu środków odurzających. Poza miastem Chefcha-ouen, które jest głównym ośrodkiem turystycznym, w górach Rif brak bazy hotelowej na przyzwoitym poziomie. Dodatkowo jest to region przerzutu do Europy nielegalnych emigrantów z Afryki Subsaharyjskiej, którzy często pomieszkują w tamtejszych lasach. Z uwagi na to nie są zalecane podróże turystyczne, zwłaszcza indywidualne, do tych części Maroka.

Maroko jest obszarem sejsmicznym, choć trzęsienia ziemi występują tu rzadko. Ostatnie, w lutym 2004 r. w okolicach miasta Al Hoceima, spowodowało śmierć ponad 600 osób. Należy zapoznać się z zasadami postępowania w razie wystąpienia takiego zdarzenia, a mianowicie: należy odsunąć się od okien, schronią się pod stół i zabezpieczyć się przed spadającymi przedmiotami, a na zewnątrz - oddalić się od budynków, drzew i sieci elektrycznej. Po zdarzeniu wskazane jest zawiadomienie rodziny w Polsce, np. za pośrednictwem Ambasady. Maroko może być uważane za kraj wolny od zagrożeń terrorystycznych, chociaż śmierć 44 osób w wyniku samobójczych zamachów bombowych, do jakich doszło w centrum Casablanki w maju 2003 r., nieco zmieniła ten obraz. Potencjalne zagrożenie atakami terroryzmu nadal istnieje, ale nie jest duże.

Religia i obyczaje
W Maroku obowiązują nieco odmienne normy zwyczajowe dotyczące zachowania i ubierania się. Poza terenem eleganckich hoteli za szokujące mogą uchodzić zbyt swobodne stroje, zwłaszcza u kobiet (np. spódnice mini, bluzki z odkrytymi ramionami, szorty, zbyt obcisłe ubrania). Takich strojów (dotyczy to również zbyt krótkich spodni u mężczyzn) należy unikać, zwłaszcza przy podróżach na południe kraju i z dala od ośrodków turystycznych. Fotografowanie osób bez ich zgody lub z ukrycia jest niemile widziane i może się spotkać z ich gwałtownym sprzeciwem lub nawet żądaniem dość wysokiej opłaty.

Obcokrajowców nie będących wyznawcami islamu obowiązuje zakaz wstępu do meczetów (często nad ich wejściem umieszczane są stosowne ostrzeżenia). Nie jest też dopuszczalne fotografowanie wnętrz większości meczetów z progu. Osoba, która te zakazy zlekceważy, może być narażona na nieprzyjemności. Dla turystów dostępne do zwiedzania są jedynie cztery muzułmańskie miejsca kultu: meczet Hasana II w Casablance (za opłatą 100 MAD, z wyjątkiem piątku, dnia głównych modlitw), częśą pomieszczeń meczetu Moulaya Ismaila w Meknesie, mauzolea Mohammeda V w Rabacie oraz Moulaya Ali Cherifa w Rissani (południe Maroka).

Ponieważ islam zabrania picia alkoholu, zdecydowana większośą tanich restauracji i jadłodajni oraz sklepów spożywczych nie sprzedaje go. Jest on jednak dostępny w prawie wszystkich supermarketach, a także w nielicznych licencjonowanych punktach sprzedaży w dużych miastach.

Święta
Oficjalnie dniami wolnymi od pracy są: 11 stycznia
- Manifest Niepodległości, 30 lipca - Święto Tronu, 14 sierpnia - Święto Odzyskania Oued Eddahab, 20 sierpnia - Rocznica Rewolucji Króla i Narodu, 21 sierpnia - Święto Młodości, 6 listopada - Rocznica Zielonego Marszu, 18 listopada - Święto Niepodległości, oraz 1 stycznia i 1 maja, a także Święto Ofiarowania Aid Al Adha (ruchome, dwudniowe, w 2005 r. ok. 21 stycznia), muzułmański Nowy Rok - 1 Moharram (w 2005 r.
- ok. 10 lutego), Aid Al Mouloud - urodziny proroka Mahometa (ruchome, dwudniowe, w 2005 r. - ok. 15 kwietnia), Aid El Fitr kończący ramadan (ruchome, dwudniowe, w 2005 r. - ok. 5 listopada). Podczas tych świąt prawie wszystkie sklepy, restauracje i kawiarnie są zamknięte, bywają jednak najczęściej otwarte podczas świąt państwowych.

W muzułmańskim miesiącu postu - ramadanie, wypadającym każdego roku w innym terminie (w 2005 r. nastąpi on od ok. 5 października do ok. 5 listopada), od wschodu do zachodu słońca muzułmanie muszą powstrzymać się od jedzenia, picia i palenia papierosów. Zagraniczny turysta powinien respektować tę tradycję i unikać w miejscach publicznych prowokujących zachowań, które mogą urazić wyznawców islamu (np. palenia papierosów). W miesiącu tym alkoholu w ogóle nie ma w sprzedaży. Ramadan jest dla wszystkich muzułmanów miesiącem modlitw, refleksji, odnowy moralnej oraz zacieśniania więzi rodzinnych. W okresie tym obserwuje się spadek wyjazdów turystycznych do Maroka. Podczas ramadanu część barów, restauracji i kawiarni jest zamknięta w ciągu dnia i zaczyna przyjmować gości dopiero wieczorem. Niektóre z nich, również w dużych miastach, są nieczynne przez cały miesiąc. W małych miastach zamknięte mogą być nawet hotele. Administracja, handel i transport funkcjonują w zwolnionym tempie i w ograniczonym zakresie. Sklepy są czynne w godz. 10.00-17.00, później od 19.00, 20.00 do ok. 22.00 (dotyczy to również supermarketów w dużych miastach). Urzędy administracji publicznej oraz poczta pracują od 9.00 do 15.00, banki od 10.00 do 14.00, komunikacja miejska nie funkcjonuje w godz. od 17.30 do 20.00 (potem do 23.00). W czasie pierwszego posiłku w ciągu dnia (ftur), który ma miejsce zaraz po zachodzie słońca, ulice zupełnie pustoszeją. Ruch pieszy i kołowy zaczyna nasilać się ok. 19.30 i trwa do późnych godzin nocnych.

Warto wiedzieć
Dewizy można wymieniać po jednolitym kursie w bankach, kantorach i większych hotelach. Banknoty muszą być w bardzo dobrym stanie, z nowych emisji (niepogięte, bez stempli i odręcznych napisów), w przeciwnym razie pracownicy kantorów mogą odmówią ich przyjęcia. Odradza się dokonywania wymiany u pokątnych handlarzy walutą, których spotkać można przed prawie każdym punktem wymiany walut.

Bankomaty są dostępne we wszystkich większych miastach, a także w ośrodkach turystycznych. Istnieje możliwość skorzystania z usług Western Union - czas oczekiwania na gotówkę od momentu wysłania z Polski wynosi ok. 3 godzin. Jest to pomocne w przypadku okradzenia lub zgubienia pieniędzy.

Specyfiką Maroka jest targowanie się w tych sklepach, w których nie ma wywieszek cenowych (także w niektórych restauracjach konieczne jest upewnienie się co do ceny poszczególnych dań, jeżeli nie ma menu w widocznym miejscu). Negocjacje cenowe nie są jednak przyjęte w eleganckich sklepach i butikach. Po konsumpcji w restauracji lub kawiarni dobrze jest zostawią napiwek w wysokości 5-10% rachunku lub wedle uznania.

W Maroku urzędy państwowe i poczta pracują od 9.00 do 12.00 i od 15.00 do 18.00. Sklepy są otwarte mniej więcej w tych samych godzinach w pierwszej połowie dnia, ale dłużej w godzinach popołudniowych, nawet do 22.00. Banki w większości są otwarte od 9.00 do 14.00. Dniami wolnymi od pracy są sobota i niedziela, jednak w piątek, dzień głównych modlitw, niektóre sklepy i urzędy przestają praktycznie funkcjonować od południa. Supermarkety są otwarte najczęściej 7 dni w tygodniu.

PRZEWODNIK

MIASTA

Casablanca
Casablanka ma wszystkie cechy dynamicznej metropolii zachodnioeuropejskiej, jednak ciągle są widoczne tradycyjne elementy; gdyby ktoś miał wątpliwości, wystarczy, by skierował wzrok ku jednemu z cudów architektury – ogromnemu meczetowi Hassana II.

Licząca oficjalnie 3,2 mln mieszkańców (miejscowi twierdzą, że od 5 do 8 mln) Casablanka (ar. Ad-Dar al-Bajda, dial. marok. Dar el-Bejda) to największe miasto oraz najlepiej rozwinięty ośrodek przemysłowy i portowy w Maroku. Aglomeracja zaczęła się rozwijać stosunkowo niedawno, w dobie francuskiego protektoratu, kiedy Casablankę – popularnie zwaną Casa – ustanowiono centrum gospodarczym kraju.

Małe rozmiary medyny wskazują, jak niewielkie było miasto, zanim wkroczyli tu Francuzi ze swoim ambitnym programem rozbudowy, a właściwie wzniesienia od podstaw wspaniale rozplanowanego ośrodka urbanistycznego z szerokimi bulwarami, parkami i fontannami oraz imponującymi budynkami użyteczności publicznej utrzymanymi w stylu mauretańskim. Obecnie w tutejszym porcie przeładowuje się blisko 60% przewozów morskich kraju, przy czym lwią część eksportu stanowią fosforany. Ponieważ nie jest to naturalny port, akwen, w którymcumują statki, oddzielono od Atlantyku pirsem o długości 3180 m.

Kwitnąca gospodarczo Casablanka przyciągała i nadal przyciąga Marokańczyków spragnionych sławy, majątku albo po prostu lepszych warunków życia. Tak jak we wszystkich dużych aglomeracjach, napływ z prowincji ludności szukającej pracy spowodował pojawienie się bidonvilles (slumsy). Mimo prób ograniczenia tego zjawiska, susze doprowadziły do ponownego wzrostu migracji ludności do Casablanki. Wielu z tych, którzy przybyli tutaj z nadzieją na poprawę swego losu, żyje w biedzie, a stosunkowo niewielka liczba zamożnych pozostaje w uderzającym kontraście z mnogością żebraków, prostytutek i ubogich rodzin.

Na tle niezwykłej białej zabudowy kolonialnej z lat przedwojennych duże wrażenie na przybyszach robi miejscowa ludność. Zakazy odnoszące się do kobiet i mężczyzn są tutaj respektowane w mniejszym stopniu niż w innych marokańskich miastach. Młodzi ludzie chodzą na plaże i do klubów, nie ukrywają swojej urody i są tak samo swobodni jak młodzież z bogatych krajów europejskich. Rzadko widuje się kwefy – kobiety noszą krótkie spódniczki, okulary przeciwsłoneczne i buty na wysokich obcasach.

Osadnictwo w okolicach Casablanki ma długą historię. Przed podbojem arabskim obszar dzisiejszej zachodniej dzielnicy Anfa zajmowała stolica państwa berberyjskiego, założonego przez plemię Barghawata, które zostało ostatecznie podbite dopiero w 1188 r., za panowania Almohadów. 70 lat później Anfę zajęli Merynidzi. Po osłabieniu dynastii okoliczni mieszkańcy umocnili niezależność, zajęli się piractwem i handlem z Anglią i Portugalią.

W II połowie XV w. anfaccy piraci stali się poważnym zagrożeniem dla Portugalii, więc Portugalczycy wysłali przeciwko nim kilka zbrojnych ekspedycji. 100 lat później, po raz kolejny przybywszy do Anfy, zostali. Zmienili nazwę portu na Casa Branca i wybudowali fortyfikacje. Choć nękani przez plemiona mieszkające w głębi lądu, Portugalczycy pozostali tu do 1755 r.

Kolonia opustoszała dopiero po tragicznym trzęsieniu ziemi (które zniszczyło również Lizbonę). Obszar został ponownie zasiedlony i ufortyfikowany na rozkaz sułtana Sidi Mohammeda ben Abdallaha. Jednak znaczenie tych terytoriów gwałtownie malało i w 1830 r. istniała tutaj jedynie wioska licząca ok. 600 mieszkańców.

W połowie XIX w. uprzemysłowione kraje Europy zaczęły łakomie spoglądać na słynący z produkcji wełny i uprawy zboża obszar o nazwie Szawja (fr. Chaouia) wokół Casablanki. Aby zapewnić dostawy tych towarów, agenci europejscy otworzyli w mieście (przemianowanym przez hiszpańskich kupców na Casablankę) swoje przedstawicielstwa.

Czasy prosperity zaczęły powracać, ale działalność Europejczyków spotykała się z niechęcią miejscowych. W 1907 r. doszło do gwałtownych zamieszek, co stało się pretekstem interwencji, na którą tylko czekało prokolonialne stronnictwo we francuskiej Izbie Deputowanych. Francuzi wysłali do Casablanki okręt z oddziałem piechoty morskiej. Rozpoczęło się bombardowanie miasta.

Ostatecznie w 1912 r. w Casablance ustanowiono francuski protektorat. Funkcję pierwszego generała-rezydenta powierzono Louisowi Hubertowi Lyauteyowi pełniącemu wcześniej obowiązki komendanta Oranu. Jego ambicją było podniesienie Casablanki do rangi głównego portu i ośrodka gospodarczego nowo utworzonego protektoratu. To właśnie Lyauteyowi miasto zawdzięcza obecny wygląd.

Casablanka to duża, nowoczesna metropolia. Orientację w terenie ułatwia układ medyny – o wiele prostszy niż w miastach interioru.

Serce Casablanki to Place des Nations Unies (dawniej Place Mohammed V) – duże, ruchliwe rondo na południowym skraju medyny. Rozchodzą się stąd główne ulice: Ave des Forces Armées Royales (Ave des FAR), Ave Moulay Hassan I, Ave Hassan II, Blvd Mohammed V i Blvd Houphouet Boigny.

Dworzec kolejowy Casa-Port jest zlokalizowany ok. 600 m na północny wschód od Place des Nations Unies, przy Blvd Houphouet Boigny. Z kolei główny dworzec kolejowy – Casa-Voyageurs – usytuowano ok. 2 km na wschód od centrum, w pobliżu Blvd Mohammed V. Główny dworzec autobusowy – Gare Routiere Ouled Ziane (Wled Zjan) – znajduje się ok. 4 km na południowy wschód od centrum, w bok od Route Ouled Ziane, a dworzec autobusowy CTM – ok. 800 m na wschód od Place des Nations Unies, przy Rue Léon L’Africain.

Najważniejsze budynki administracyjne skupiają się wokół Place Mohammed V. Trochę dalej na południowy zachód rozciąga się Parc de la Ligue Arabe – zielone płuca miasta. Większość hoteli należących do najniższej i umiarkowanej kategorii cenowej działa w rejonie wyznaczonym przez Ave des FAR, Ave Hassan II, Ave Lalla Yacout (nazwana imieniem matki króla Mohammeda V, poprzednika Hasana II) i Blvd Hassan Seghir.

W Casablance panuje zwyczaj zmieniania nazw ulic i nierzadko spotyka się ulicę o trzech nazwach. Kupując plan Casablanki, należy być świadomym rozbieżności.

W ciemnych zaułkach centrum Casablanki, pomiędzy Ave des FAR, Ave Hassan II, Ave Lalla Yacout i Blvd Hassan Seghir, szerzy się uliczna prostytucja, która stanowi niecodzienne zjawisko w krajach muzułmańskich. Turyści (w szczególności kobiety) przebywający w tym rejonie po zapadnięciu zmroku powinni zachować ostrożność. Podobnie jest w przypadku okolic Cathédrale du Sacré Coeur.

Casablanca: Meczet Hassana II

Na północ od medyny, nad wodami Oceanu Atlantyckiego, wznosi się meczet Hassana II, trzeci co do wielkości obiekt sakralny świata. Jego budowę ukończono w sierpniu 1993 r. (na 60 urodziny króla Hassana II), po trwających pięć lat pracach, przy których zatrudniono 10 tys. marokańskich rzemieślników.

Meczet, projektu francuskiego architekta Michela Pinseau, może pomieścić 25 tys. wiernych w głównej sali i dodatkowe 80 tys. w otaczających ją esplanadach. Marzenie Hassana – najwyższy minaret świata o wysokości 210 m – widać z daleka. W nocy potężne wiązki laserów wysyłane z jego wierzchołka przecinają niebo, wskazując kierunek Mekki.

Wnętrze meczetu jest równie nowoczesne. Zainstalowano w nim centralny system ogrzewania podłóg, elektryczne drzwi oraz odsuwany dach. Ogromna sala modłów bez trudu mogłaby pomieścić katedrę Notre Dame czy Bazylikę św. Piotra.

O ile w konstrukcji samej bryły widać wyraźnie wpływy francuskie, o tyle wnętrze jest typowo marokańskie. Drewno cedrowe pochodzi z Atlasu Średniego, marmury z Agadiru, a granit z Tafraoute. Surowce te poddano obróbce najlepszych rzemieślników z całego kraju, którym udało się wyczarować zdumiewające drewniane rzeźby, mozaiki kaflowe (zellidż) i sztukaterie.

Budowa obiektu kosztowała ok. 600 mln $ i została prawie całkowicie sfinansowana z funduszy pochodzących z subskrypcji narodowej. Chociaż czasami rozlegają się głosy, że tak ogromną sumę można było lepiej spożytkować, większość Marokańczyków, a szczególnie mieszkańców Casablanki, jest dumna z tego nowoczesnego pomnika swojej kultury. W wielu domach i sklepach na honorowym miejscu wystawia się niewielkie certyfikaty świadczące o osobistym wkładzie w przedsięwzięcie.

Meczet naprawdę warto odwiedzić – jako jeden z niewielu otwarty jest dla niemuzułmanów. Można tam odetchnąć świeżym morskim powietrzem i znaleźć chwilę wytchnienia od miejskiego gwaru i spalin. Budowlę można zwiedzać wyłącznie w ramach zorganizowanej wycieczki z przewodnikiem. Wymagany jest przyzwoity strój. Nie wolno zapomnieć o ściągnięciu butów, których jednak nie zostawia się przed wejściem, lecz nosi ze sobą w plastikowej torbie.

Casablanca: Medyna
Medyna, choć stosunkowo niewielka, zasługuje na to, by jej poświęcić trochę czasu. Mimo że stanowi najstarszą część Casablanki, wygląda "młodziej" niż medyny innych marokańskich miast, a pod względem panującej w niej atmosfery bardziej przypomina europejskie miasto niż typową średniowieczną starówkę.

Chcąc dojść do Chleuh, głównego meczetu piątkowego wzniesionego w obrębie medyny, trzeba kierować się wzdłuż Rue Chakab Arsalane i jej przedłużenia.

Casablanca: Nowa medyna i pałac królewski

Kilometr na południowy wschód od miasta leży nouvelle medina, znana też jako Quartier Habous. Została wzniesiona przez Francuzów w latach 30. XX w. Francuscy architekci próbowali połączyć najlepsze cechy tradycyjnej architektury marokańskiej z nowoczesną techniką i udogodnieniami. W rezultacie powstała wyidealizowana francuska wersja typowej marokańskiej medyny, oryginalna i zarazem atrakcyjna. Łowców pamiątek usatysfakcjonuje duża liczba znajdujących się tutaj bazarów i sklepów z wyrobami rękodzielniczymi.

Przy bulwarze ciągnącym się na północ od nouvelle mediny stoi pałac królewski (niedostępny dla zwiedzających). Na południe od pałacu widać Mahakma du Pasha – budynki sądu, które czasami w godzinach porannych są otwarte dla zwiedzających.

Casablanca: Parc de la Ligue Arabe

Ten największy w mieście park ma francuski układ, ale roślinność, rzecz jasna, bardziej charakterystyczną dla kontynentu afrykańskiego. To wyjątkowo przyjemne miejsce na przechadzkę czy spokojne wypicie kawy. Można tu także zakosztować atrakcji parku rozrywki Yasmina, do którego wstęp kosztuje 2 Dr.

Wzniesiona w 1930 r. i dziś już dosyć zaniedbana Cathédrale du Sacré Coeur na obrzeżu Parc de la Ligue Arabe stanowi niezwykły widok w samym sercu muzułmańskiego miasta.

Casablanca: Plaże

Plaże Casablanki ciągną się po zachodniej stronie miasta, wzdłuż Blvd de la Corniche. W miejscu, gdzie przechodzi on w Blvd de Biarritz, zaczynają się zamożne przedmieścia ’Ain Diab. Pełno tu czterogwiazdkowych hoteli, eleganckich restauracji, barów, kawiarni i klubów nocnych. Wybierając się tam bez odpowiedniego stroju i wypchanego portfela, można się poczuć trochę nieswojo. Jest tu również wiele basenów kąpielowych (np. Tahiti, Le Tonga czy lepszy Tropicana), do których całodniowy karnet kosztuje 50–80 Dr.

W środku lata plaże do ostatniego ziarnka piasku są oblężone przez mieszkańców, ale przez pozostałą część roku każdy znajdzie dla siebie dosyć miejsca na południowym krańcu ’Ain Diab. Kiedy nie ma tłoku, na wybrzeżu panuje naprawdę miła atmosfera, chociaż bardziej nadaje się ono na spędzenie leniwego popołudnia niż na wakacyjne plażowanie.

Rabat

Dzieje Rabatu (Ar-Ribát) przywodzą na myśl huśtawkę – bywał stolicą imperium, by po pewnym czasie opaść do poziomu zacofanej wioski. W nowoczesnym mieście zachowało się kilka dzielnic, które przypominają o bogatej przeszłości.

Zabytków jest tu wystarczająco dużo, aby zapewnić zwiedzającemu zajęcie na kilka dni. Swobodna atmosfera panująca w mieście dodatkowo zachęca do przedłużenia pobytu. W przeciwieństwie do oddalonych od wybrzeża ośrodków turystycznych, takich jak Fez i Marrakesz, właściwie nie ma tu oznak pośpiechu i zamieszania, nawet na bazarach.

Spokojne jest także nowe miasto, choć Rabat wydaje się równie kosmopolityczny jak Casablanka. Nie ma tu jednak wielkomiejskiego gwaru; być może dlatego, że pod względem rozwoju gospodarczego miasto zdecydowanie ustępuje Casablance.

Rabat – wyjąwszy dwa krótkie okresy, gdy był siedzibą władcy imperium – pełni funkcję stolicy Maroka dopiero od czasów francuskiego protektoratu. Jednak już w VIII w. p.n.e. miejscowa ludność założyła osiedla w rejonie nekropolii Szella. Potem przybyli Fenicjanie i Rzymianie, którzy stopniowo opanowywali wybrzeże i zakładali tam swoje placówki.

Rzymskie osiedle, znane jako Sala Colonia, zbudowano nad rzeką o takiej samej nazwie (dzisiejsza Bu Regreg; od tamtych czasów zmieniła swój bieg). Przetrwało ono rozpad cesarstwa rzymskiego i z czasem stało się siedzibą niepodległego królestwa Berberów. Nie ma całkowitej pewności co do dalszych losów osady – prawdopodobnie mieszkańcy Sala Colonia przyjęli islam od arabskich przybyszów pod koniec VII w. Miasto nie wzbudziła większego zainteresowania pierwszych dynastii marokańskich, Idrysydów i Almorawidów, i – wraz z zamuleniem portu – podupadło.

Bieg historii zmieniło przybycie Almohadów w XII w. Zamierzali urządzić tu bazę wypadową dla wypraw przeciwko chrześcijańskiej rekonkwiście w Hiszpanii. Szczytowy okres świetności Rabat przeżywał za panowania Jakuba al-Mansura (o przydomku Zwycięski). Po zakończonych powodzeniem kampaniach hiszpańskich Ribat al-Fatah (zwycięska twierdza) stał się wielką stolicą.

Al-Mansur rozkazał wznieść potężne mury, dobudował do kazby bramę (Bab Udaja) i rozpoczął budowę meczetu, który miał być najwspanialszy na zachodnich rubieżach świata muzułmańskiego, a nawet w całym islamskim świecie. Śmierć władcy w 1199 r. oznaczała kres wszystkich przedsięwzięć. Wielkiego meczetu Hassana nigdy nie dokończono – do dziś pozostał zeń tylko imponujący, przysadzisty minaret (wieża Hassana) oraz kilka kolumn wzniesionych ponownie na tym samym miejscu.

Los miasta zaczął się odmieniać w XVII w., kiedy z chrześcijańskiej Hiszpanii przybyli tu muzułmańscy uchodźcy. W tym samym czasie Rabat i sąsiednie Salé zasiliły tłumy chrześcijańskich renegatów, mauretańskich piratów oraz włóczęgów i awanturników różnych nacji. Korsarze zabrali się do przechwytywania statków kupieckich i wojennych, zwłaszcza powracających do Hiszpanii i Portugalii z wypraw do Nowego Świata. Dostarczały one tak bogatych łupów w postaci złota, niewolników oraz innych towarów, że w I połowie XVII w. oba miasta na krótki czas utworzyły niezależną Republikę Bu Regreg.

Choć pierwsi sułtani z dynastii Alawitów ograniczyli działalność korsarzy, żaden władca nigdy nie zdobył nad nimi pełnej kontroli. Łupili oni europejskie statki jeszcze w XIX w., kiedy niemal każde życzenie Europejczyków traktowano już w Maroku jako urzędowy nakaz. Pod koniec XIX w. sułtan Mohammed ben Abdallah uczynił Rabat swoją stolicą, ale nie miało to większego wpływu na los miasta.

Francuzi zdecydowali się przenieść stolicę ustanowionego w 1912 r. protektoratu z Fezu do Rabatu. Nowa stolica leżała na wybrzeżu (łatwo było ją bronić oraz zaopatrywać), z dala od wylęgarni intryg i potencjalnych punktów zapalnych, jakimi były Fez i Marrakesz, brane pod uwagę jako ewentualne stolice. Od uzyskania niepodległości (1956 r.) Rabat pozostaje siedzibą rządu i króla.

Do Rabatu najlepiej przyjechać pociągiem, ponieważ główny dworzec kolejowy (Rabat Ville)jest usytuowany przy głównej ulicy miasta – szerokiej, wysadzanej drzewami palmowymi Ave Mohammed V. Autobus nie jest wygodnym rozwiązaniem, z centrum jest do dworca co najmniej 5 km.

Wszystkie główne urzędy oraz wiele hoteli wznosi się w pobliżu Ave Mohammed V. Większość ambasad rozmieszczono w rejonie Place Abraham Lincoln i Ave de Fes. Medynę od ville nouvelle (nowe miasto) oddziela szeroki i ruchliwy Blvd Hassan II, który biegnie wzdłuż murów medyny do wadi Bu Regreg.

Rzeka oddziela także bliźniacze miasta Salé i Rabat, które – mimo że mają wspólne lotnisko, stanowią odrębne jednostki administracyjne z własnymi taksówkami (petits taxis) oraz dworcami kolejowymi i autobusowymi. O ile Rabat jest miastem kosmopolitycznym, Salé uchodzi za ostoję konserwatyzmu.

Rabat: Medyna

Otoczona murami medyna jest o wiele mniej interesująca niż medyny w Fezie, Meknesie czy Marrakeszu. Powstała dopiero w XVII w. Jednak warto się tam przejść i nie trzeba przy tym obawiać się zgiełku.

Najciekawsza ulica tej części miasta to Rue Souika. Zaczynając od Rue Sidi Fatah i idąc w kierunku północno-wschodnim, napotyka się po drodze przede wszystkim sklepy spożywcze i sklepy z przyprawami.

Na odcinku od Wielkiego Meczetu do Rue des Consuls sprzedaje się głównie biżuterię. Rue des Consuls, nazwana tak od siedzib zagranicznych dyplomatów, prowadzi na pchli targ, ciągnący się do brzegu rzeki. Większość towarów to bezwartościowe rupiecie, ale nigdy nie wiadomo, co się uda wyszperać.

Dalej Rue des Consuls prowadzi do miejsca otoczonego sklepami z dywanami i pledami. Nie brak tam również stoisk z galanterią skórzaną, pantoflami i wyrobami z miedzi. Wczwartki w tym miejscu zbierają się kobiety sprzedające ręcznie tkane dywany. Ulica kończy się dosyć szeroką, otwartą przestrzenią, prowadzącą ku wzniesieniu, na którym stoi kazba. W czasach korsarzy odbywały się tu targi niewolników.

Rabat: Kazba al-Udaja

Dominująca nad okolicą i widoczna z daleka kazba stoi na urwisku, z którego rozciąga się widok na ujście rzeki i Ocean Atlantycki. Nieszczęśliwym pomysłem było wybudowanie ruchliwej dziś obwodnicy tuż przy wiodącej do niej bramie. Ucierpiała na tym nie tylko

estetyka: bez trudu można sobie wyobrazić, jaki wpływ ma ruch uliczny na okoliczne budowle.

Główny wjazd do kazby prowadzi przez Bab Udaja – olbrzymią bramę almohadzką zbudowaną w 1195 r. To jedno z kilku miejsc w Rabacie, gdzie łatwo się natknąć na naganiaczy i "przewodników". Wcale nie trzeba korzystać z ich usług – nie sposób zabłądzić, bo za bramą ciągnie się tylko jedna główna ulica, Rue Jamaa. Większość domów zbudowali muzułmańscy uchodźcy z Hiszpanii.

Wspaniały widok na ujście rzeki i Salé rozciąga się z miejsca zwanego Plateforme du Sémaphore, na końcu Rue Jamaa. Podążając w kierunku tego punktu widokowego, po lewej stronie mija się najstarszy meczet Rabatu, zbudowany w XII w. i odrestaurowany w XVIII w. (do środka mogą wejść wyłącznie muzułmanie).

Idąc w prawo (na południowy wschód), wewnątrz Bab Udaja, schodzi się do pasażu biegnącego mniej więcej równolegle do Rue Jamaa. Po jego prawej stronie stoi XVII-wieczny pałac, wzniesiony przez Mulaj Ismaila. Obecnie mieści się tam Musée des Oudaia (Muzeum Sztuki Marokańskiej)

.

Rabat: Wieża Hassana i Mauzoleum Mohammeda V

Najsłynniejszy zabytek Rabatu – Le Tour Hassan (wieża Hassana) – wznosi się nad mostem spinającym brzegi Bu Regreg (dokładnie po drugiej stronie rozciąga się Salé). Budowę potężnego minaretu, który miał być największy i najwyższy w całym muzułmańskim świecie, rozpoczął almohadzki sułtan Jakub al-Mansur w 1195 r., ale zaniechano jej kilka lat po jego śmierci.

Wieża, w zamierzeniach ponad 60-metrowa, ma 44 m wysokości. Z przylegającego do niej meczetu, zniszczonego doszczętnie podczas trzęsienia ziemi w 1755 r., nie zostało prawie nic. O wielkich planach al-Mansura świadczą jedynie odbudowane, choć kruszące się już kolumny. Czasami za niewielką opłatą można wejść na szczyt minaretu.

W tym samym miejscu wznosi się Mauzoleum Mohammeda V, w którym spoczywają zwłoki dziadka i ojca (Hassana II) obecnego władcy. Bogato zdobiony grobowiec, zbudowany w tradycyjnym stylu marokańskim, zajmuje otwartą komnatę poniżej poziomu gruntu. Zwiedzający mogą go podziwiać z umieszczonej powyżej galerii. Wstęp jest bezpłatny, ale trzeba być stosownie ubranym.

Rabat: Szella

Za murami miasta, na końcu Ave Yacoub al-Mansour przy skrzyżowaniu z Blvd ad-Douster, wewnątrz murów porośniętej dziką roślinnością nekropolii Szella wznoszą się ruiny starożytnego rzymskiego miasta Sala Colonia.

Za główną bramą nie ma właściwie innej drogi oprócz ścieżki prowadzącej na ukos aż do platformy widokowej. Chociaż niewiele pozostało z rzymskiego miasta, jest ono całkowicie ogrodzone. Wokół, pomiędzy grobowcami i kubbą (ar. qubba; kopuła, dach o piramidalnym kształcie, mauzoleum, sanktuarium) rosną dzikie drzewa figowe, oliwne, pomarańczowe i bananowe.

Przy końcu ścieżki widać pozostałości meczetu, które warto obejrzeć (został tutaj pogrzebany Abu al-Hassan Ali i jego żona). Po prawej stronie są groby miejscowych świętych i otoczony murem basen – miejsce pielgrzymek bezpłodnych kobiet. Przybywając, przynoszą tutaj ze sobą obrane ze skorupek gotowane jajka i karmią nimi węgorze żyjące w mętnych wodach basenu.

Trudno nie zauważyć minaretu, na którego szczycie bocian zbudował gniazdo (właściwie do rzadkości należy szczyt bez bocianiego gniazda). W pewnym okresie była to medresa (tradycyjna muzułmańska szkoła wyższa), ufundowana przez Abu al-Hassana Alego. Jeszcze widać cele uczniów i mihraby (nisze modlitewne) w przeciwległym krańcu minaretu.

Rabat: Muzeum Archeologiczne

Godne polecenia muzeum poświęcone starożytnej przeszłości kraju jest usytuowane w pobliżu hotelu Chellah, przy 23 Rue al-Brihi Parent, koło Rue Moulay Abdel Aziz.

Parter przeznaczono na ekspozycje narzędzi i innych przedmiotów. Niektóre z eksponatów pochodzą sprzed 350 tys. lat, z czasów tzw. kultury otoczakowej. Na dziedzińcu, po prawej stronie, można podziwiać prehistoryczne rzeźby naskalne. Na II piętrze warto obejrzeć znaleziska pochodzące z różnych okresów historii Maroka, od czasów rzymskich po średniowiecze (objaśnienia w języku francuskim i arabskim).

W osobnym budynku mieści się Salle des Bronzes. Większość wyrobów ceramicznych, rzeźb oraz narzędzi z brązu i innych metali pochodzi z czasów rzymskiej okupacji. Znaleziono je w Volubilis, Lixus i Szella. Warto zwrócić uwagę na piękną głowę Juby II, kontrastującą z realistycznym popiersiem Katona Młodszego, z klasycznym rzymskim nosem, zmarszczonymi brwiami i odstającymi uszami.

Tanger

Wiele osób odwiedzających Tanger po raz pierwszy marzy, by z niego jak najprędzej wyjechać. Jeżeli się jednak odczeka i oswoi, miasto okazuje się bardzo atrakcyjne.

W czasach nazwanych przez pisarza Williama Burroughsa "interstrefą" (kiedy Tanger należał oficjalnie do "strefy międzynarodowej") miasto było stolicą podejrzanych interesów i rajem dla szmuglerów, specjalistów od prania brudnych pieniędzy, handlarzy walutą, przemytników broni, prostytutek i stręczycieli, którzy stanowili część ludności miejscowej i napływowej.

Od czasu, gdy Tanger (Tánjah) wcielono do niepodległego Maroka, stracił wiele ze swoich atrakcji. Rząd Hassana II bardzo zaniedbywał miasto. Obecnie, obok lawinowo rozwijającego się handlu narkotykami (ze znacznym udziałem kokainowych baronów z Ameryki Południowej), wzrasta przemyt ludzi.

Priorytetem dla rządu jest dziś rozwój ekonomiczny północnego Maroka, z Tangerem jako centrum. Poza tym Unia Europejska planuje uruchomienie wielkich programów infrastrukturalnych obejmujących ten region, w tym budowę drogi nadmorskiej z Tangeru do Nadoru. Rozpoczęto już realizację kilku zakrojonych na szeroką skalę projektów. Do najbardziej godnych uwagi należy autostrada do Casablanki (kilka kilometrów od Tangeru) oraz nowa strefa przemysłowa w pobliżu lotniska.

W półmilionowym Tangerze każdy, poczynając od pucybuta, usiłuje się czegoś dorobić, a ponieważ dla drobnych handlowców główną klientelą są turyści, zwłaszcza przybysze z Europy, na gości poluje prawdziwa armia naganiaczy. Zajęła się nią wprawdzie, szczególnie w medynach, brygada Touristique, ale problem nadal pozostaje nierozwiązany

Początki Tangeru giną w mrokach dziejów. Wierzono, że gdzieś w pobliżu leżał ogród Hesperyd, w którym rosły złote jabłka Hery, ślubny dar Gai. To właśnie tam Herkules uśmiercił giganta Anteusza i z wdową Tinge spłodził dziecko o imieniu Sophax. Dzięki tej opowieści nie ma wątpliwości co do genezy pierwotnego brzmienia nazwy miasta – Tingi.

W okresie dominacji Rzymu Dioklecjan uczynił miasto stolicą Mauretanii Tingitana. Wkrótce stało się ono częścią hiszpańskiego biskupstwa. Po upadku imperium rzymskiego w 429 r. przybyli tutaj Wandalowie z Hiszpanii, portem okresowo interesowali się także Bizantyńczycy. Poza tym niewiele jest informacji o mieście aż do przybycia Arabów w 705 r.

Po zwycięstwach chrześcijańskich armii na Półwyspie Iberyjskim, w 1471 r. Tanger zdobyli Portugalczycy. 109 lat później, w wyniku zjednoczenia Hiszpanii i Portugalii, miasto przeszło pod panowanie Filipa II. Kiedy Portugalia odzyskała niezależność, wróciło do niej, ale wkrótce potem, jako część wiana Katarzyny Braganzy, żony Karola II, znalazło się pod władaniem Anglii (1661 r.). Anglicy nie zabawili tutaj długo. W 1679 r. Mulaj Ismail okrążył Tanger i po siedmiu latach wojska angielskie opuściły miasto, niszcząc uprzednio port i część zabudowy.

Do połowy XIX w. Tanger był pod kontrolą Marokańczyków, ale wkrótce potem stał się obiektem rywalizacji między Francją, Hiszpanią, Włochami, Anglią i Niemcami. Sytuację uregulował częściowo traktat z Algeciras, podpisany w 1906 r. Na jego mocy Anglicy okupowali Egipt, Włosi Libię, a pozostałe trzy potęgi europejskie snuły intrygi wokół reszty łupu.

Status miasta ustalono dopiero w 1923 r. Tanger wraz z okolicą został uznany za strefę międzynarodową, kontrolowaną przez rezydentów Francji, Hiszpanii, Anglii, Portugalii, Szwecji, Holandii, Belgii, Włoch i USA. Nawet sułtana Maroka reprezentował agent, mianowany przez generalnego rezydenta Francji (Francja i Hiszpania podzieliły Maroko na protektoraty). Jeszcze kilka miesięcy po uzyskaniu przez Maroko niepodległości w 1956 r. Tanger pozostał strefą międzynarodową. Później przyłączono go ponownie do reszty kraju (minęło jeszcze kilka lat zanim utracił wszystkie przywileje ekonomiczne i finansowe).

W tych czasach miasto stało się jednym z najmodniejszych kurortów śródziemnomorskich, schronieniem homoseksualistów, piratów, artystów, pisarzy, zbiegów, wygnańców i bankierów. Tanger był wówczas siedzibą banków, kantorów wymiany walut i urzędów pocztowych reprezentujących państwa zarządzające miastem. Tutejsze banki zbijały fortuny, manipulując kursami walut. Chociaż skończyło się to w 1956 r., legenda wciąż żyje.

Na północny wschód od miasta, na wzgórzu rozciąga się medyna, którą od zachodu, południa i południowego wschodu otacza ville nouvelle (nowe miasto). Centrum Tangeru to plac Grand Socco (oficjalnie przemianowany na Place du 9 Avril 1947), zespalający medynę z ville nouvelle. Wychodząca z Grand Socco Rue Semmarine łączy się z Rue as-Siaghin, prowadzącą na wschód do głównego placu medyny – Petit Socco lub Socco Chico (oficjalnie Place Souq ad-Dakhil). Kazba zajmuje północno-zachodnią część medyny i stoi w najwyższym punkcie klifu. We wschodniej części medyny jest port i przystań promowa, a dalej na południe – dworzec autobusów CTM.

Serce nowego miasta to Place de France, Blvd Pasteur i północny odcinek Blvd Mohammed V, obszar o gęstej zabudowie niedaleko medyny. Skupiają się tutaj banki, główny urząd pocztowy, konsulaty, restauracje i bary. Główny dworzec autobusowy (gare routiere) i postój taksówek wieloosobowych (grands taxis) można znaleźć dalej na południe, przy Place Jamia el- -Arabia, na skrzyżowaniu Rue du Prince Hériter i Ave Louis van Beethoven (40 min spacerem od Grand Socco i tanich hoteli). Mniej więcej 6 km na południowy wschód, za dawną areną walk byków, stoi Tanger Morora, dworzec kolejowy.

Mimo zdecydowanych działań Brigade Touristique, Tanger wciąż jest największym w kraju skupiskiem naciągaczy i kieszonkowców. Należy oczekiwać serii historyjek o tym, że wybrany hotel jest przepełniony, zamknięty lub spalony, medyna niebezpieczna, że strajkują kierowcy taksówek oraz komunikacja publiczna, a jedynym sposobem przezwyciężenia tych trudności będzie opieka nowego przyjaciela.

Rada: trzeba być bardzo ostrożnym i odmawiać, zachowując poczucie humoru. Najlepiej wymienić pieniądze i zadecydować o miejscu pobytu jeszcze przed przyjazdem. W przeciwnym razie życzliwi będą oprowadzać ofiarę po wielu hotelach, bankach itp. – niekoniecznie tam, gdzie zamierzała pójść. Co najgorsze, trzeba im będzie za to zapłacić. Niektórzy naganiacze mogą podążać za turystą jak cień, licząc, że w końcu ulegnie, a oni uzyskają prowizję za pokój hotelowy. Po opuszczeniu promu należy się zachowywać tak, jakby się dobrze znało miasto i grzecznie odmawiać. Przy przystani promowej stoją zwykłe (5–10 Dr) i wieloosobowe (ok. 30 Dr od wszystkich pasażerów) taksówki.

Odpływający powinni mocno trzymać bilet, a jakiekolwiek wątpliwości co do godziny odjazdu promu sprawdzić w kasie biletowej. Poza obszarem celnym nikomu nie wolno wręczać swojego biletu ani paszportu. Przez cały czas trzeba mieć na oku swoje bagaże.

Dworzec kolejowy Tanger Morora (7 km na południe od centrum) jest bezpieczny, ale pojawiają się raporty o napastowaniu paseżerów w pociągach.

Tanger: Medyna

Chcąc dojść z Grand Socco do medyny, należy pokonać Rue Semmarine, po czym skręcić w prawo, w Rue as- -Siaghin. Niegdyś był to główny targ złota w Tangerze (część sklepików jubilerskich istnieje do tej pory), zlokalizowany w północnej części dawnej dzielnicy żydowskiej (mellah).

Po prawej stronie mija się hiszpański kościół Niepokalanego Poczęcia (obecnie zamknięty), wzniesiony w 1880 r., gdy Hiszpanie stanowili jedną piątą ludności miasta. Kilka domów dalej stoi dawna rezydencja przedstawiciela sułtana (naib), do 1923 r. pośrednika między władcą Maroka i europejskimi poselstwami.

Dalej wychodzi się na Petit Socco. Ten niewielki plac to znakomite miejsce, aby usiąść i, pijąc miętową herbatę, obserwować przechodniów. Warto również przysłuchać się opowieściom o wspaniałej przeszłości miasta. Niejeden z tanich pensjonatów wychodzących na plac to dom publiczny.

Pod koniec XIX w. jeden z tych budynków, Fuentes, należał do najbardziej luksusowych hoteli Tangeru. Wówczas było to bardziej miasto niż medyna i w miarę jak Europejczycy zyskiwali coraz większe wpływy w Maroku, osiedlała się tu administracja miejska, powstały siedziby hiszpańskiej poczty i głównych banków.

Idąc Ave Mokhtar Ahardan (dawna Rue de la Poste) i spoglądając na okoliczne pensjonaty, nie chce się wierzyć, że niegdyś były to eleganckie hotele.

Pod koniec Rue Jemaa el-Kebir (dawna Rue de la Marine) dochodzi się do małego belwederu z widokiem na port. Łatwo przeoczyć wznoszący się na rogu Wielki Meczet. Budynek nie należy do szczególnie ciekawych, ale prawdopodobnie stoi na miejscu świątyni rzymskiej, którą Portugalczycy przebudowali na kościół.

Tanger: Kazba

Potężna warownia, oddzielona murami od medyny, wznosi się w najwyższym punkcie miasta. Należy ruszyć Rue M Torres, trzymać się szerokich ulic, a dalej iść pod górę aż do Place de la Kasbah i Dar el-Makhzen, niegdyś pałacu sułtana, a obecnie Muzeum Sztuki Marokańskiej. Podobnie jak w przypadku innych muzeów w Maroku, sam budynek jest równie atrakcyjny i interesujący, co eksponaty.

Pałac został wzniesiony przez Mulaj Ismaila w XVII w. i rozbudowany przez jego następców. Mulaj Hafid, ostatni sułtan, mieszkał tutaj do 1912 r. wraz z czterema żonami i czterdziestoma konkubinami. Jego prywatne apartamenty były skupione wokół wewnętrznego dziedzińca. Do dzisiaj zachowały się pięknie rzeźbione, drewniane sufity i drzwi, mozaiki oraz stiuki.

Eksponaty, takie jak instrumenty muzyczne, wyroby garncarskie (z Fezu i Meknesu), wyroby włókiennicze (wraz z kilimami berberyjskimi i haftami z Szefszawanu), wyroby ze skóry, metalu oraz broń, stanowią bardzo reprezentatywne przykłady marokańskiego rzemiosła.

W muzeum można również obejrzeć małą kolekcję archeologiczną, w większości pochodzącą z Volubilis, na którą składa się m.in. dobrze zachowana rzymska mozaika Podróż Wenus.

Warto zobaczyć także Ogrody Sułtana zaprojektowane w stylu andaluzyjskim, z fontanną, drzewkami cytrynowymi i pomarańczowymi dającymi przyjemny cień.

Tanger: Muzeum Dawnego Amerykańskiego Poselstwa
Pięciopiętrowa budowla wyrosła z małego kamiennego budynku, podarowanego Stanom Zjednoczonym w 1821 r. przez sułtana Mulaj Sulejmana (8 Rue d’Amerique). Maroko było pierwszym krajem, który politycznie uznał USA, dlatego nowe państwo założyło tutaj swoją misję dyplomatyczną (1821–1961).

W muzeum zgromadzono fascynującą kolekcję antycznych map, mebli oraz obrazów, sztychów i rysunków. Do najcenniejszych należą dzieła Eugene’a Delacroix, Oskara Kokoschki, Yves’a Saint Laurenta i szkockiego artysty, Jamesa McBeya.

Najłatwiej trafić do muzeum, skręcając w Rue du Portugal od strony Rue Salah Eddine el-Ayoubi i wchodząc do medyny przez pierwszą bramę po lewej. Budynek stoi za Zankat America i ostrym zakrętem. Do drzwi trzeba pukać; można się też wcześniej umówić telefonicznie, wtedy będzie czekał przewodnik.

Tanger: Ville nouvelle

Terrasse des Paresseux (taras próżniaków) to trafna nazwa dla miejsca usytuowanego powyżej Place de France. Ten ulubiony teren wieczornych spacerów miejscowych pozwala upajać się wspaniałymi widokami portu, Gibraltaru i Hiszpanii.

Pozostałością z czasów, kiedy Hiszpanie stanowili największą część niemarokańskiej społeczności Tangeru, jest Gran Teatro de Cervantes w bocznej uliczce odchodzącej od Rue Salah Eddine el-Ayoubi (znanej również jako Rue de la Plage). Otwarty w 1913 r., dni swojej świetności przeżywał w okresie międzywojennym. Nie można przeoczyć jego interesującej fasady w stylu art déco, chociaż budynek długo zaniedbywano.

Po przeciwnej stronie ulicy stoi, obecnie zamknięty, Grand Hôtel Villa de France. Na początku dwudziestego stulecia zamieszkał w nim wybitny francuski fowista, Henri Matisse.

Tanger: Kościół św. Andrzeja

Od 1661 r. Tanger przez dwadzieścia lat pozostawał pod kontrolą Anglików. W tym okresie zbudowano tutaj angielski kościółek. Obecną świątynię pod wezwaniem św. Andrzeja przy Rue d’Angleterre, zaraz za murami medyny, poświęconą w 1905 r., wzniesiono właśnie na jego miejscu.

W kościele wbudowano płytę upamiętniającą Angielkę, Emily Keene, żonę szeryfa Wazzanu. W świątyni zostali pogrzebani również dwaj więźniowie bandyty z Rifu, Er-Rajsuliego, przetrzymywani dla okupu: brytyjski dziennikarz, spisujący dzieje tych terenów od końca XIX w., Walter Harris (tablica pamiątkowa wisi w kościele) oraz "Caid" McLean, wojskowy doradca sułtanów.

Jak głosi legenda, strzeliste wieże kościoła – wyższe niż wszystkie minarety w Tangerze – wzbudziły zazdrość przebywającego tu z wizytą szejka z Zatoki Perskiej. Zainspirowany imponującym wyglądem chrześcijańskiej świątyni, opłacił budowę Wielkiego Meczetu przy Place de Koweit.

Tetuan

Na andaluzyjskie korzenie Tetuanu (Titwán, franc. Tétouan), od 1912 r. przez ponad 40 lat stolicy protektoratu hiszpańskiego, wskazuje specyficzny charakter medyny (wpisanej na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO). Uwagę przyciągają bielone, wyłożone kaflami domy, sklepy i meczety u podnóża posępnych gór Rif.

Starożytnym poprzednikiem Tetuanu była Tamuda, mauretańskie miasto założone w III w. p.n.e., a zniszczone w czasie powstania w I w. n.e. Na jego miejscu Rzymianie postawili warowny obóz, którego pozostałości są oddalone o 5 km od dzisiejszego miasta. W XIV w. Merynidzi zbudowali Tetuan – bazę umożliwiającą sprawowanie kontroli nad buntowniczymi plemionami z gór Rif; jednak w 1399 r. Henryk III Kastylijski zrównał gród z ziemią.

W XV i XVI w. miasto, ponownie zajęte przez muzułmańskich i żydowskich uciekinierów z Granady, dowodzonych początkowo przez Sidi Ali al-Mandari, rozwijało się pomyślnie. Źródłem dobrobytu była zaradność osadników, ale także korsarstwo, któremu ostatecznie położyli kres Hiszpanie, blokując tetuański port w Martilu.

W XVII w. Mulaj Ismail otoczył Tetuan murami obronnymi, co wpłynęło na okresową poprawę stosunków handlowych miasta z Hiszpanią. W 1913 r. Hiszpanie ogłosili Tetuan stolicą swojego protektoratu i opuścili ją dopiero w 1956 r., kiedy Maroko odzyskało niepodległość.

Medyna zajmuje w przybliżeniu dwie trzecie miasta. W części współczesnej skupiają się hotele, banki, większość restauracji i kawiarni, dworzec autobusowy i postoje taksówek. Z zagęszczonego centrum miasto rozrasta się ku pobliskim dolinom i stokom.

Tetuan: Medyna i okolice

Centrum stanowi Place Hassan II, otoczony trzema meczetami i czterema nowoczesnymi minaretami, łączący medynę z nowym miastem. Niegdyś był to tradycyjny plac zebrań, obecnie można tu znaleźć klika przyjemnych kawiarni. Prowadząca na zachód Calle Mohammed V jest zamknięta dla ruchu kołowego aż do Place Moulay el- -Mehdi, a po obu jej stronach działa wiele sklepów, restauracji i kafejek.

Główne wejście do medyny to Bab er-Rwah (brama Wiatrów), na prawo od dawnego konsulatu hiszpańskiego. Na terenie medyny wzniesiono 20 meczetów, spośród których wyróżnia się Wielki Meczet i meczet Saidi. Niemuzułmanie nie mają do nich wstępu.

Północno-wschodnia część medyny, na północ od Bab el-Okla, była niegdyś zamożną dzielnicą Tetuanu. Niektóre piękne domy, wybudowane w ostatnim stuleciu, przetrwały do dziś, w niektórych mieszczą się sklepy z dywanami lub oryginalne herbaciarnie.

Choć tutejsi sklepikarze nie są nastawieni na handel z turystami, poszukiwane przez obcokrajowców wyroby ze skóry i drewna to specjalność lokalnego rzemiosła. Warto przespacerować się w kierunku Bab M’Kabar (albo Bab Sebta), zerkając po drodze na garbarnię, kramy z przedmiotami z miedzi i brązu, babouches (tradycyjne skórzane pantofle) i innymi pamiątkami.

Uwagę zwracają także mendeels – tkaniny w jaskrawe pasy noszone przez rolników z gór Rif jako odzież ochronna. Można je kupić u kobiet zbierających się na maleńkim placyku na północny wschód od Bab er-Rwah.

Tetuan: Musée Marocain

Muzeum Marokańskie zgromadziło interesującą kolekcję tradycyjnych ubrań, instrumentów muzycznych, biżuterii, dywanów, broni i sprzętów domowych.

Warto zwrócić uwagę na haftowane złotem żydowskie szaty ślubne, bogato rzeźbione klamki drzwiowe oraz dziurki od klucza. Objaśnienia do eksponatów są zredagowane po francusku i arabsku. W trakcie zwiedzania można poprosić strażnika o wpuszczenie na taras, skąd roztacza się piękny widok na góry Rif.

Aby dotrzeć do muzeum, trzeba przejść przez Bab el-Okla do wnętrza medyny, skręcić w lewo i iść prosto 200 metrów.

Tetuan: Muzeum Archeologiczne

W bocznej uliczce odchodzącej od Place al-Jala działa małe Muzeum Archeologiczne (Ave al-Jazaer). Odwiedzających witają trzy Gracje z mozaiki pochodzącej z rzymskich ruin w Lixus.

Na parterze można obejrzeć rzymskie monety, statuetki z brązu, a także dwie mozaiki przedstawiające Wenus z Adonisem oraz Marsa odnajdującego śpiącą Wenus.

Na zewnątrz rozciąga się cudowny, spokojny ogród ze starymi iberyjskimi i żydowskimi grobami, mozaikami i XVI-wiecznymi arabskimi stellami odkrytymi na andaluzyjskim cmentarzu w Tetuanie.

Szefszawan

Szefszawan (Szewszawan, fr. Chefchaouen) w górach Rif z oczywistych powodów cieszy się ogromną popularnością wśród turystów: chłodne i czyste powietrze, ludzie znacznie spokojniejsi niż w Tangerze i Tetuanie, a samo miasto zadbane, małe i łatwe do zwiedzania, z eleganckimi restauracjami, hotelami i butikami.

Początkowo miasto nosiło nazwę Chaouen (szczyty), związaną z górami Rif. Pod hiszpańską okupacją pisownia zmieniła się na Xauen, a w 1975 r. na Szefszawan.

Miasto założył w l471 r. Mulaj Ali ben Raszid jako bazę plemion berberyjskich z Rifu do ataku na Portugalczyków z Ceuty. Rosło i rozwijało się ono pomyślnie, zwłaszcza po przybyciu muzułmańskich i żydowskich uciekinierów z Granady w 1492 r. Właśnie oni wybudowali bielone domy z malutkimi balkonami, patiami i dachami krytymi dachówką. Wszechobecny bladoniebieski kolor wprowadzili w latach 30. XX w. Żydzi – dawniej okna i drzwi malowano na zielono, tradycyjną barwę muzułmańską.

Miasto pozostawało w izolacji aż do okupacji hiszpańskiej w 1920 r. Chrześcijan obowiązywał tu zakaz wstępu pod karą śmierci. Wiadomo jednak, że dwóch śmiałków w przebraniu złamało to prawo: francuski poszukiwacz przygód Charles Foucauld w 1883 r. i, pięć lat później, brytyjski wędrowiec i dziennikarz – Walter Harris (przebrany za Żyda). Podczas rebelii w Rifie (1924–1926) Hiszpanie zostali przegnani z miasta przez Abd al-Krima, wrócili jednak i pozostali aż do odzyskania przez Maroko niepodległości w 1956 r.

Nowy dworzec autobusowy jest zlokalizowany na południowy zachód od centrum (20 min spacerem). Główna ulica w nowym mieście, Ave Hassan II, skręca przy Bab al-Ain na południe i prowadzi wzdłuż murów medyny ku Place el-Majzen (mniejszy z dwóch głównych placów medyny). W tej okolicy skupia się większość hoteli, restauracji i sklepów.

Medyna jest mała, niezatłoczona i łatwa do odnalezienia. Stojące w jej obrębie budynki są przeważnie biało-niebieskie, z warsztatami tkackimi na parterze. Pomalowany chodnik oznacza w medynie ślepą ulicę. Jest tu także trochę sklepików z towarami chętnie kupowanymi przez turystów, zwłaszcza w okolicy Plaza el-Majzen i Plaza Uta el-Hammam, czyli w centralnych punktach starówki.

Nad cienistym, brukowanym kocimi łbami Plaza Uta el-Hammam dominują czerwone mury kazby i fascynujący Wielki Meczet. Kawiarnie otaczające plac stanowią znakomite miejsce, by usiąść i odetchnąć, najlepiej wczesnym wieczorem. Za północno-wschodnim rogiem placu natrafia się na stary funduk (karawanseraj – dom zajezdny, miejsce nocnego postoju), odwiedzany niegdyś przez pielgrzymów i podróżników, dziś nadal pełny w dni targowe.

Kazbę wzniósł Mulaj Ali ben Raszid. W XVII w. Mulaj Ismail przebudował ją tak, aby broniła miasta przed zbuntowanymi plemionami berberyjskimi i przed najeźdźcami. Przez pewien czas była tu główna kwatera Abd al-Krima. W obrębie murów rociąga się ogród, a na prawo od wejścia do kazby widać cele wykorzystywane podczas hiszpańskiej okupacji. Po lewej jest zlokalizowane małe muzeum eksponujące kolekcję tradycyjnej broni, instrumentów, tkanin i starych fotografii. Z dachu, kilka pięter wyżej, można podziwiać panoramę miasta (trzeba poprosić kustosza o klucz). W budynku mieści się też niewielkie centrum badań nad Andaluzją. W zachodnim narożniku kazby jest niewielka galeria prezentująca prace międzynarodowych i lokalnych artystów.

Obok kazby wznosi się Wielki Meczet, zbudowany w XV w. przez syna założyciela miasta, Alego ben Raszida. Imponuje zwłaszcza jego ośmioboczna wieża. Niemuzułmanie nie mają tutaj wstępu.

Na Place el-Majzen, mniejszym z dwu miejskich placów, zamiast kafejek są przeważnie sklepiki dla turystów. W dni targowe można zobaczyć ludzi siedzących w kucki pod drzewem i sprzedających pęczki mięty oraz warzywa.

Idąc drogą od placu w kierunku północno- wschodnim, wychodzi się ostatecznie przy Bab al-Ansar. W zacienionej kawiarence mężczyźni zajmują się piciem herbaty i grą w domino. Po 15 minutach spaceru oczom ukazuje się zrujnowany meczet. Tuż przed wybuchem rebelii w Rifie (1921–1926) zbudowali go Hiszpanie, ale miejscowa ludność nigdy nie chciała do niego chodzić.

Meknes

Choć większość turystów chętniej wybiera się do Fezu i Marrakeszu, w planach podróży koniecznie trzeba uwzględnić również Meknes (arab. Miknás, franc. Meknes), gdzie warto się zatrzymać nawet na kilka dni. Zabytkowe, nieduże i spokojne miasto jest nazywane "Wersalem Maroka".

Otaczają go żyzne równiny zapewniające obfitość zboża, oliwek, wina i cytrusów. Blisko stąd do ruin rzymskiego Volubilis i do Mulaj Idris, świętego miejsca, w którym pogrzebano założyciela pierwszej cesarskiej dynastii.

Meknes liczy sobie już tysiąc lat. W X w. osiedliło się w okolicy berberyjskie plemię Meknasa (stąd nazwa). Czasy rozwoju miasta przypadły na okres panowania Almohadów i Merynidów, kiedy rozbudowano medynę i wzniesiono mury obronne. Upadek dynastii przerwał na dwa stulecia okres prosperity.

Dopiero Mulaj Ismail, który doszedł do władzy w 1672 r. (po śmierci brata, założyciela dynastii Alawitów, Mulaj ar-Raszida), wydobył Meknes z mroku zapomnienia. Ustanowił w mieście swoją stolicę, rozpoczął budowę olbrzymiego kompleksu pałacowego (nigdy nieukończonego) oraz imponujących, 25-kilometrowej długości murów obronnych z monumentalnymi bramami.

Śmierć władcy w 1727 r. była ciosem dla miasta, a kiedy Meknes poważnie ucierpiało od trzęsienia ziemi w 1755 r. wnuk Mulaj Ismaila, Mohammed III (1757–1790), przeniósł stolicę do Marrakeszu. Dopiero kilkadziesiąt lat temu, wraz z rozwojem ruchu turystycznego, przystąpiono do restauracji miasta.

Starą medynę i wybudowaną przez Francuzów ville nouvelle (nowe miasto) rozdziela wadi Bu Fekran. Koryto rzeki (zazwyczaj suche) wyznacza również granice administracyjne. W południowej części medyny jest mauzoleum Mulaj Ismaila oraz rezydencja monarchów.

Dworce – kolejowy i autobusów CTM – jak również większość biur i banków, działa na terenie ville nouvelle. Tam również umiejscowiono droższe hotele i większość dobrych restauracji. Przystanki prywatnych linii autobusowych i główny postój grands taxis jest w zachodniej części medyny. Także tanie hotele, kemping oraz zabytkowe obiekty skupiają się w obrębie starej części miasta. Z jednej dzielnicy do drugiej idzie się spacerem około 20 minut; kursują też regularnie miejscowe autobusy i taksówki, zwykle, niestety, przepełnione.

Meknes: Medyna

Centrum medyny rozciąga się na północ od Place el-Hedim; po jego zachodniej stronie leży mellah, czyli dawna dzielnica żydowska. Idąc stąd na południe, natrafia się na jedną z najwspanialszych bram miejskich w Maroku, Bab el-Mansur, i wychodzi przez nią na teren "miasta królewskiego". Place el-Hedim, unowocześniony mimo protestów mieszkańców, stracił swój dawny charakter.

Na północnym końcu Place el-Hedim stoi Dar Jamai, pałac wybudowany w 1882 r. przez potężną rodzinę Jamai. W 1912 r. Francuzi urządzili tu szpital wojskowy, a 8 lat później gmach stał się siedzibą Ministerstwa Sztuk Pięknych. Założone przez tę instytucję muzeum jest do dziś jednym z najlepszych w kraju. Na ekspozycję składają się: ceramika, biżuteria, dywany, tkaniny, hafty i wyroby z drewna. Warto zwrócić uwagę na srebrną fajkę sebsi do palenia kifu, berberyjski namiot i XVII- -wieczny cedrowy minbar – kazalnicę. Zwieńczona kopułą sala na piętrze, jest umeblowana w stylu luksusowego salonu, ozdobiona wykwintnymi dywanami i poduszkami. Wszystkie zbiory są dobrze wyeksponowane i opisane w języku arabskim, angielskim i francuskim. Cichy andaluzyjski ogród na dziedzińcu pałacu ocieniają wybujałe drzewa pomarańczowe.

Wielki Meczet jest zamknięty dla niewiernych, można natomiast wejść do medresy Bu Inana (Rue Najjarine), szkoły koranicznej zbudowanej w 1358 r. (za czasów Merynidów) przez Bu Inana (którego imię nosi także inna medresa w Fezie). Architektura gmachu jest charakterystyczna dla mekneskiego stylu szkół koranicznych, z właściwym dla epoki merynidzkiej przepychem. Ściany u dołu zostały pokryte majolikowymi płytkami, wyżej sztukaterią, u szczytu rzeźbioną boazerią z drewna oliwnego, sufity zaś wykonano z drzewa cedrowego. W celach na parterze mieszkali kiedyś uczniowie w wieku 8–10 lat, pierwsze piętro było przeznaczone dla starszych uczniów oraz nauczycieli. Zwiedzając medresę, można wspiąć się na dach kryty zieloną dachówką, skąd widać minaret Wielkiego Meczetu.

Meknes: Miasto królewskie

Najważniejszym zabytkiem na Place el-Hedim jest ogromna Bab el-Mansur, główna brama do królewskiego miasta Mulaj Ismaila, ukończona przez syna fundatora, Mulaj Abdallaha. Obiekt jest w bardzo dobrym stanie – zachowały się bogate, choć nieco wyblakłe, dekoracje majolikowe i inskrypcje biegnące przez szczyt budowli. W środkowym łuku bramy działa obecnie galeria sztuki.

Po przejściu przez Bab el-Mansur i minięciu meszwaru, gdzie Mulaj Ismail dokonywał przeglądów swej słynnej Czarnej Gwardii, droga skręca w prawo. Na rozległym trawniku stoi Kubbat as- -Sufara; niegdyś była to sala recepcyjna, w której przyjmowano ambasadorów. Należy zwrócić uwagę na wejście do podziemnego spichlerza obok (w trawniku są wykopane otwory wentylacyjne). Podanie głosi, że było to potężne więzienie, w którym przetrzymywano tysiące chrześcijańskich jeńców (pojmanych przez korsarzy z Salé), pracujących na budowach Mulaj Ismaila. Choć historycy temu zaprzeczają, miejscowi wciąż powtarzają legendę.

Meknes: Heri es-Swani i jezioro Agdal

Kierując się w lewo sprzed Bab er-Rih, dochodzi się (po mniej więcej 20 min) do oficjalnej rezydencji królewskiej, zwanej niegdyś Dar

el-Makhzen (dom rządu). Niestety, nie można jej zwiedzać. Idąc ulicą do końca, skręca się w prawo, przechodząc obok głównego wejścia do pałacu królewskiego (po prawej) i kempingu (po lewej). Na wprost stoją stajnie i spichlerze Heri es-Swani.

Wielkość i zmyślność konstrukcji magazynów robi wrażenie. Okienka w ścianach są małe, a pod podłogą stały obieg wody zapewnia utrzymanie niskiej temperatury i cyrkulację powietrza. Są tu również studnie, z których czerpano wodę. Obok ciągną się stajnie, przewidziane dla 12 tys. koni. Z wyjątkiem kilku pierwszych, odrestaurowanych pomieszczeń, są niemal w ruinie, pozbawione dachów.

Szczególna atmosfera tego miejsca sprawia, że jest ono – obok Ait Benhaddu w pobliżu Warzazatu – ulubionym plenerem filmowców i najczęstszym motywem plakatów reklamowych. Martin Scorsese nakręcił tu kilka scen Ostatniego kuszenia Chrystusa.

Fez

Najstarsze z miast imperium – Fez (arab. Fás) – to serce kultury muzułmańskiej w Maroku. Założone wkrótce po wkroczeniu Arabów na tereny Afryki Północnej i Hiszpanii, stało się religijnym i kulturalnym centrum kraju. Nawet gdy nie było stolicą, nie przestawało się liczyć i było uważane za jeden z głównych ośrodków Północy.

Wszystkie wielkie dynastie zostawiły tu po sobie ślad. W najwcześniejszym okresie Fez zamieszkiwali muzułmanie przybyli z Hiszpanii, potem dołączyli do nich Arabowie ze wschodu. Pomimo napływu Berberów z głębi lądu, miasto ma wyraźnie arabską tożsamość. Fez niemal od początku istnienia był bastionem muzułmańskiej ortodoksji.

Fassi, czyli mieszkańcy Fezu, są świadomi swojej pozycji. Tutejsza społeczność jest barometrem nastrojów całego kraju: marokański ruch niepodległościowy narodził się właśnie tutaj, a wszelkie strajki i protesty zwykle tutaj mają najbardziej burzliwy charakter.

Z medyną Fes el-Bali (Stary Fez) w świecie arabskim mogą współzawodniczyć tylko Marrakesz, Kair i Damaszek. Wśród wąskich, krętych uliczek i krytych bazarów chowa się wiele warsztatów, farbiarni, garbarni, restauracji, targowisk z mięsem, owocami i jarzynami, meczetów i medres. Całość otaczają wspaniałe mury i bramy. W przeciwieństwie do innych średniowiecznych miast, Stary Fez nie "wyszedł" poza swoje dawne granice.

Niestety, poważnym problemem jest przeludnienie. Niedawno medyna została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO, a Bank Światowy udzielił miastu pożyczki w wysokości 75 mln $ na odrestaurowanie starej części, utylizację odpadów i usprawnienie ruchu ulicznego.

Ville nouvelle jest przeciwieństwem Starego Fezu. Rzędy kawiarni ciągną się przy ulicach, a popijając kawę i obserwując przechodniów na Blvd Mohammed V, można się poczuć jak w południowej Francji. Młodzi mieszkańcy Fezu odrzucają zwyczaje rodziców, identyfikując się z modą napływającą z Zachodu. Wielu jest jednak bezrobotnych i na przedmieściach ville nouvelle pod przykrywką elegancji skrywa się nierzadko smutek i nędza.

Początkowo było to niewielkie berberyjskie miasteczko, którego losy odmieniło osiedlenie się na wschodnim brzegu rzeki Fez ośmiu tysięcy rodzin zbiegłych z Al-Andalus, jak Arabowie nazywali Hiszpanię. Później dołączyli do nich arabscy osadnicy z Kairuanu (obecnie w Tunezji). rzybysze postawili domy na zachodnim brzegu, zakładając w ten sposób dzielnicę Karawijjin (fr. Kairaouine). Ich religia i dziedzictwo kulturowo- artystyczne stały się źródłem przyszłej potęgi osady. Spadkobiercy Idrisa II podzielili królestwo, ale Fez nadal cieszył się dobrobytem, aż do X w., kiedy na miasto wycieńczone wojną domową i głodem napadły plemiona Berberów. Chaos panował aż do przybycia w 1070 r. Almorawidów, którzy uczynili Fez drugim po Marrakeszu znaczącym miastem kraju.
W 1154 r. musieli ustąpić pola Almohadom, którzy rozpoczęli rządy od zniszczenia murów miejskich, ale gdy tylko upewnili się co do lojalności jego mieszkańców, odbudowali je (duża część zachowanych fortyfikacji to właśnie ich dzieło). Choć stolicą imperium (rozciągającego się od Hiszpanii po Senegal) pozostał Marrakesz, Fez – na skrzyżowaniu dróg handlowych, opromieniony sławą meczetu El Karawijjin i uniwersytetu – stał się najgłośniejszym ośrodkiem nauki i kultury. Przywództwo polityczne odzyskał znacznie później, wraz z nastaniem w 1250 r. dynastii Merynidów, słynnych z ufundowania wspaniałych medres.

Drugi sułtan Merynidów, Abu Jusuf Jakub (1258–1286), niepewny lojalności podbitego miasta, zbudował obok nowe, otoczone osobnymi murami – Fes el-Dżdid, czyli Nowy Fez, w którym stacjonowały wierne mu wojska, złożone z syryjskich i chrześcijańskich najemników. W XIV w. ludność żydowska została przesiedlona ze starego do nowego miasta. W ten sposób w Maroku stworzono pierwszą żydowską dzielnicę, czyli mellah. Kilka żydowskich rodzin mieszkało w Fezie jeszcze w XX stuleciu, ale do dziś pozostali nieliczni.

Po upadku Merynidów o panowanie zaczęli walczyć Saadyci (Hasanidzi) i mający poparcie Fezu Wattasydzi. W 1664 r. na scenie politycznej pojawili się Alawici. Upadek władzy centralnej i wzrost wpływów europejskich w XIX w. przyczyniły się do zrównania statusu Fezu i Marrakeszu.

Kiedy 30 marca 1912 roku podpisano traktat wprowadzający francusko-hiszpański protektorat, nie trzeba było czekać nawet trzech tygodni, by Fez powstał zbrojnie przeciwko nowym rządom. Francuzi rychło przenieśli stolicę do Rabatu.

Feski okręg wyborczy nadal stanowi siłę, której nie można lekceważyć. Tutaj powstała partia Istiklal Allala al-Fassiego, silne były również nastroje antyfrancuskie. W latach 80. XX w. Fez stał się widownią zamieszek i strajków.

Fez składa się z trzech części: Fes el-Bali (Stary Fez), Fes el-Dżdid (Nowy Fez)i ville nouvelle. Pierwsze dwie składają się na medynę, ostatnia stanowi zbudowane przez Francuzów w 1916 r. centrum administracyjne.

Stary Fez – pierwotna medyna – jest najbardziej interesujący dla turystów. Mury otaczają niewiarygodną gmatwaninę krętych uliczek, ślepych zaułków i placów targowych. Odnalezienie właściwej drogi, przynajmniej na początku zwiedzania, bywa bardzo trudne, można jednak wynająć przewodnika.

Warto zwrócić uwagę na wspaniałe bramy w murach obronnych, zwłaszcza Bab el-Mahruk, Bab Guissa i Bab Bu Dżelud, stanowiącą główne wejście do medyny (w jej południowo-zachodniej części). Podczas pobytu w Fezie często się przez nią przechodzi, ponieważ w tej okolicy skupia się wiele tanich pensjonatów.

Obok Starego Fezu leży mniej interesujące miasto Merynidów – Nowy Fez, z żydowską dzielnicą (mellah) oraz pałacem królewskim (Dar el-Makhzen). Także i tu można znaleźć kilka hoteli.

Ville nouvelle – na południowy zachód od Nowego Fezu – została zbudowana w typowym francuskim stylu kolonialnym, z szerokimi, wysadzanymi drzewami bulwarami, licznymi placami i parkami. Tu skupiają się wszystkie droższe i przyzwoitsze hotele, a także poczta, banki i dworzec kolejowy.

Fez: Spacerem po Fes el-Bali

Fes el-Bali (Stary Fez) jest plątaniną około 9400 krętych ulic i uliczek. Znalezienie drogi może być kłopotliwe, ale z drugiej strony błądzenie bywa czasem emocjonującą przygodą. Pobieżne choćby zwiedzenie zabytków zajmuje przynajmniej kilka dni, zwłaszcza, że sławne budowle, jak np. meczety i medresy, stanowią zaledwie część tego, co koniecznie trzeba zobaczyć. Prawdziwy Fez odkrywa się podczas wędrówek przez zatłoczone ulice i bazary, szperania wśród towarów lub obserwowania znad filiżanki herbaty tego, co się dzieje wokół. Wszędzie kręcą się poganiacze mułów, krzycząc: balek!, czyli "uwaga!"; same zwierzęta noszą najbardziej niespodziewane ładunki, na kopytach zaś mają buty z dętek, które pomagają im się utrzymać na pochyłościach.

Podobnie jak w każdej marokańskiej medynie, między domy są wciśnięte siedziby cechów rzemieślniczych i liczne bazary. Medyna jest pełna fascynujących starych budynków, głównie o charakterze sakralnym. Niestety, do wielu z nich niemuzułmanie nie mają wstępu. Zwarta zabudowa sprawia, że z zewnątrz niewiele można zobaczyć, lecz dyskretne spojrzenie przez drzwi nie wywołuje oburzenia. Suki w medynie w czwartek po południu i w piątek są właściwie puste. Najgwarniej jest w soboty i niedziele.

Bab Bu Dżelud, główne wejście do miasta, w odróżnieniu od większej części murów i bram, jest stosunkowo nowa – pochodzi z 1913 r. Tuż za nią skupia się wiele tanich hoteli i kafejek – to bardzo ruchliwe miejsce i znakomity punkt, by obserwować przechodniów. Idąc w dół, na lewo od restauracji Kasbah, dochodzi się do minaretu medresy Bu Inania, wzniesionej w latach 1350–1357 przez merynidzkiego sułtana Bu Inana. Powszechnie jest uznawana za najpiękniejszy budynek merynidzkiej szkoły teologicznej.

Około 400 m od medresy Bu Inania widać piękny, pokryty zielonymi kaflami minaret meczetu Asz-Szerablijjin (nazwany tak od szewców, którzy nadal mają swoje warsztaty w okolicy).

Nieco dalej, za stoiskami sprzedawców obuwia i kaletników, a przed restauracją Dar Saada, uliczka skręcająca w prawo prowadzi na targ, gdzie można kupić hennę używaną do farbowania włosów oraz do malowania na skórze skomplikowanych wzorów, podobnych do tatuaży (Marokanki zdobią w ten sposób ręce i nogi na szczególne okazje, np. wesela).

W gmatwaninie krętych uliczek i małych placyków na południe od miejsca przecięcia Talaa Seghira i Asz- -Szerablijjin jest umiejscowiony Souq an-Nejjarine (suk stolarzy). Należy go przeciać, by dotrzeć do ślicznego Place an-Nejjarine.

Wąskie przejście z południowo- -wschodniego rogu Place an-Nejjarine prowadzi od przeznaczonej wyłącznie dla kobiet bramy zawii Mulaj Idrisa II, którą łatwo zidentyfikować po dachu z zielonych dachówek. Syn założyciela pierwszej w Maroku dynastii władców, Mulaj Idris II, jest tu czczony jako wielki dobroczyńca Fezu, jeśli nawet nie założyciel, to twórca potęgi miasta.

Po wyjściu z medresy należy skręcić w lewo. Po lewej stronie prowadzi ulica Bu Tuil ze straganami; wzdłuż niej ciągną się mury wielkiego meczetu El Karawijjin oraz uniwersytetu, po drugiej stronie widać kryty targ, qissarię. Świątynia jest potężna, może pomieścić nawet 20 tys. osób. Uniwersytet z kolei należy do najstarszych na świecie. Przez stulecia był jednym z najbardziej szacownych muzułmańskich ośrodków naukowych – sławą ustępuje jedynie uczelni Al-Azhar w Kairze.

Gmach wzniosła w latach 859–862 Fatma bint Mohammed ben Feheri dla swych towarzyszy – uchodźców z Tunisu. W 956 r. został rozbudowany przez almorawidzkiego sułtana Ali ben Jusufa; dalsze, drobniejsze dodatki zawdzięcza Almohadom i Saadytom. W budynku mieści się obecnie jedna z najpiękniejszych w muzułmańskim świecie bibliotek. Niestety, niewierni nie mogą wejść do środka.

Trasa spod medresy Karawijjin prowadzi na północny wschód, do sławnych garbarni. Wchodzi się w uliczkę po północnej stronie medresy, po przejściu około 50 m skręca się na rozwidleniu ulic w lewo i idzie na wyczucie. Garbarnie najlepiej odwiedzać rano, kiedy doły są zalane barwnikami używanymi w procesie garbowania i farbowania.

Trzeba teraz wrócić do rozwidlenia i wybrać drugą z dróg; trafi się w ten sposób na most nad wadi Fez, zwany Bein al-Mudun (między miastami) i dojdzie się do dzielnicy Andalus.

Za mostem trzeba się kierować prosto – aż do łuku. Za łukiem, na małym placyku, skręca się w lewo. Na wprost jest wejście dla kobiet do meczetu Andalus (główne na lewo od niego, za rogiem), a nieco wcześniej, po prawej, brama medresy es-Sahridżi.

Meczet powstał w IX w. jako mała świątynia o znaczeniu lokalnym; rozbudowali go w XIII w. Almohadzi, a za dynastii merynidzkiej dodano dekoracje i ufundowano bibliotekę.

Chcąc teraz opuścić medynę, wystarczy wrócić do ostatniego placyku i skręcić w lewo w szeroką ulicę na południowy wschód, prowadzącą do Bab el-Ftuh.

Fez: Medresy

Medresa Bu Inania zbudowana w latach 1350–1357 przez merynidzkiego władcę Bu Inana, uchodzi za najpiękniejszą ze szkół koranicznych z czasów dynastii. Zachwycają przede wszystkim majoliki (zellidż), sztukaterie (muqarna) i rzeźbione w drewnie dekoracje, a z dachu świetnie widać pobliski zegar wodny. Inaczej niż w pozostałych medresach, gdzie ograniczono się do wydzielenia niewielkiej sali modlitewnej ze wskazującą Mekkę niszą – mihrabem, wzniesiono tu kunsztowny meczet z minaretem. Meczet przy medresie jest nadal czynny i niemuzułmanom nie wolno przejść poza strumyczek wpadający do Fezu.

Medresa el-Attarine zbudowana przez Abu Saida w 1325 r., jest pełna typowych form sztuki użytkowej doby merynidzkiej. Dziedziniec pośrodku otaczają sale szkolne i skromny masdżid (sala modlitwy). Majoliki zdobiące niższy poziom, sztukaterie i cedrowy strop nie ustępują pięknem tym z medresy Bu Inania.

Medresa Andalus, prosta konstrukcja z 1321 r. we wschodniej części medyny kryje bogato dekorowane wnętrze. Do niedawna była w większej części w ruinie, ostatnio jest odnawiana.

Fez: Muzea

Muzeum Sztuk i Rzemiosł Drzewnych Nejjarine otwarto w 1998 r. w pięknie odnowionym i ozdobionym boazerią funduku (Place an-Nejjarine). Eksponaty pochodzą głównie z XIX i XX w., a są wśród nich sprzęty domowe, instrumenty muzyczne, dziecinne łóżeczka i krzesełka, minbary, meble ślubne, berberyjskie skrzynie i zamki do drzwi. Można się również przyjrzeć z bliska szczegółom misternej snycerki.

Miejscem, którego nie można przeoczyć, jest niewątpliwie Dar Batha (muzeum sztuki marokańskiej) przy Place de l’Istiqlal, na styku dawnej i nowszej medyny. Ten hiszpańsko-mauretański pałac zbudowali 100 lat temu Mulaj al-Hassan I i Mulaj Abd al-Aziz. Zgromadzono tu wspaniałą kolekcję rzeźb w drewnie, majoliki i stiuków, w większości pochodzących ze zniszczonych lub chylących się ku upadkowi medres. Można tu również podziwiać artystyczne hafty z Fezu, barwne ludowe dywany i sławną kolekcję wyrobów ceramicznych od XIV w. po dzień dzisiejszy. Ekspozycje prezentują także wyroby garncarskie z Fezu w tradycyjnym niebieskim kolorze. Technikę uzyskiwania kobaltowej glazury, nadającej specyficzny kolor naczyniom, wynaleziono w X w. Objaśnienia pod eksponatami są tylko w językach francuskim i arabskim. Atrakcyjny ogród w stylu andaluzyjskim zapewni przyjemny odpoczynek przed powrotem do głośnej i tłocznej medyny.

Muzeum Belghazi (19 Derb Elgorba) zajmuje XVII-wieczny pałac na południowy zachód od meczetu El Karawijjin. Zgromadzono tu m.in. wspaniałe dywany, biżuterię i broń. Z tarasów na dachu roztaczają się ładne widoki. Na ocienionym dziedzińcu można zamówić herbatę i ciastko.

Fez: Fes el-Dżdid

W dzielnicy Fes el-Dżdid (Nowy Fez), zbudowanej w XIII w. przez Merynidów, zachowało się kilka okazałych budowli.

Dar el-Makhzen (pałac królewski; Place des Alaouites) stanowi część kompleksu zabudowań zajmujących około 80 ha. Właśnie tutaj odbywały się obrady Ligi Arabskiej. O pozwolenie na zwiedzenie pałacu można było kiedyś zabiegać w biurach turystycznych. Obecnie trudno je uzyskać; wymaga to poparcia sfer politycznych lub kulturalnych.
Na południe od pałacu rozciąga się stara dzielnica żydowska mellah, zamieszkana przez nielicznych Żydów. Okna i balkony ich domostw wychodzą na ulicę, w przeciwieństwie do muzułmańskich, otwierających się zawsze na wewnętrzny dziedziniec.

W południowo-zachodnim zakątku dzielnicy warto obejrzeć synagogę Habarim i urzekający cmentarz żydowski – morze oślepiająco białych nagrobków. W synagodze mieści się dziś muzeum urządzające ciekawe wystawy fotografii i pocztówek. Jeśli obiekt będzie zamknięty, trzeba poszukać osoby pilnującej bramy. Wskaże ona również drogę do pobliskiej synagogi Ibn Danana, którą odnowiono w 1999 r. dzięki wsparciu UNESCO.

Przy głównej ulicy, Sharia Moulay Suleiman, ciągną się sklepiki i stragany, brakuje jednak atmosfery Starego Fezu. Bliżej jej północnego krańca jest Mały Meszwar (miejsce parad wojsk sułtana), a za nim olbrzymia merynidzka Bab Dekkaken, będąca niegdyś

głównym wejściem do królewskiego pałacu.

Między nią a Bab Bu Dżelud rozciągają się ogrody Bu Dżelud (inaczej Dżnan Sebil), spokojne i ładnie utrzymane miejsce wypoczynku i spacerów.

Przez ogrody płynie rzeka Fez, wciąż najważniejsze źródło wody dla miasta. Na północ od Bab Dekkaken rozciąga się Wielki Meszwar, za nim stoi Bab Segma. W zachodniej ścianie meszwaru kryła się niegdyś królewska fabryka broni, założona przez Mulaj al-Hassana w 1886 r. (obecnie fabryka dywanów).

Marrakesz

W Marrakeszu (Marrákush, fr. Marrakech) panuje zupełnie inna atmosfera od miast na północy kraju. Jest zdecydowanie bardziej afrykański niż kosmopolityczna Casablanka, bardziej marokański niż sterylnie czysty Rabat i bardziej berberyjski niż powściągliwy Fez.

Leżący na ważnym skrzyżowaniu dróg, jest czwartym co do wielkości miastem Maroka i uchodzi za stolicę południowej części kraju, przyciągając niezliczonych kupców i handlowców z sąsiednich równin, Atlasu Wysokiego i Sahary.

O ile kolor niebieski jest utożsamiany z Fezem, zielony z Meknesem, a biały z Rabatem, o tyle czerwony uważa się powszechnie za kolor Marrakeszu. Lokalna berberyjska legenda mówi, że gdy w sercu miasta wznoszono meczet Kutubijja, polało się tyle krwi, że wszystkie mury, domy i drogi przybrały czerwoną barwę. Spoglądając o zachodzie słońca na okalające medynę czerwone mury oraz

domy o płaskich dachach, łatwo zrozumieć tę legendę.

Założony w 1062 r. przez pochodzącego z dynastii Almorawidów sułtana Jusufa bin Taszfina, Marrakesz był niegdyś ważnym w świecie islamu ośrodkiem artystycznym i kulturalnym. Wykorzystując bogactwa zagrabione podczas podboju Hiszpanii, Jusuf nieustannie rozbudowywał i upiększał miasto, pozostawiając w spadku swym następcom wspaniały klejnot sztuki urbanistycznej.

Szczyt rozwoju Marrakesz osiągnął pod panowaniem syna Jusufa, Alego, którego matka była chrześcijańską niewolnicą. Oprócz licznych pałaców i łaźni Ali zbudował rozległy system podziemnych kanałów irygacyjnych (khettara), które do dziś doprowadzają wodę do miejskich ogrodów. Równocześnie w obrębie wzniesionych z czerwonego piaskowca wałów obronnych i umocnień ziemnych rzemieślnicy z muzułmańskiej Hiszpanii budowali pierwsze obiekty w stylu andaluzyjskim, które w 1147 r. zostały w dużej mierze zrównane z ziemią przez Almohadów.

Miasto odbudowano wkrótce potem – również i tym razem andaluzyjscy rzemieślnicy wykonali większą część prac. Marrakesz pozostał stolicą państwa Almohadów aż do chwili upadku dynastii w 1269 r., kiedy Merynidzi przenieśli stolicę do Fezu.

Wraz ze wzrostem wpływów Saadytów w XVI w. Marrakesz ponownie przejął funkcję stolicy. W tym okresie powstała mellah (dzielnica żydowska), ponadto wybudowano ogromny meczet Mwassin (fr. Mouassine) i medresę Ali ben Jusufa. Jednym z najwybitniejszych sułtanów z dynastii Saadytów był Ahmed al-Mansur, który pozostawił po sobie wspaniały Palais el-Badi oraz tzw. grobowce saadyjskie.

Następcy Saadytów, Alawici, przenieśli stolicę do Meknesu, co jednak nie oznaczało, że można zignorować Marrakesz. Wprawdzie Mulaj Ismail zburzył Palais el-Badi, by zyskać materiał budowlany, ale jego następca, Sidi Mohammed ben Abdallah, przeznaczył znaczne środki na przebudowanie i odnowienie murów miejskich, kazby, pałaców, meczetów i meszwarów; założył również nowe ogrody (m.in. Jardin Ménara).

W XIX w. Marrakesz zaczął podupadać. Sytuacja poprawiła się nieco wraz z koronacją w 1873 r. Mulaj al-Hassana I. Dalszy rozwój miasto zawdzięcza przede wszystkim aktywności Francuzów w okresie protektoratu – zbudowano wówczas ville nouvelle (nowe miasto), ożywiono i ponownie zasiedlono medynę (stare miasto) oraz zbudowano Place de Foucauld. Rozwijająca się w szybkim tempie turystyka stanowi dla miasta znaczące źródło zysków. Okazały Palais du Congress wraz z pięciogwiazdkowymi hotelami nieopodal pełni funkcję ważnego ośrodka kongresowego.

Podobnie jak w Fezie i Meknesie, medyna i ville nouvelle zajmują mniej więcej ten sam obszar. Z centrum ville nouvelle do Dżemaa el-Fna – głównego placu w sercu starej części miasta – idzie się 30 min, w związku z czym wygodniej skorzystać ze środków komunikacji miejskiej.

Dwie główne dzielnice w ville nouvelle to Gueliz i Hivernage. W tej drugiej nie ma nic szczególnie ciekawego, poza kilkoma hotelami umiarkowanej i najwyższej kategorii cenowej. Hivernage sąsiaduje z Jardin Ménara. W ville nouvelle zakłady przemysłowe skupiają się w Gueliz, natomiast większość biur, restauracji, kawiarni, sklepów oraz hoteli – przy pełniącej funkcję głównej arterii Ave Mohammed V albo w jej pobliżu. Dworzec kolejowy jest zlokalizowany na południowy zachód od Place du 16 Novembre, przy Ave Hassan II. Siedziba głównego dworca autobusowego stoi obok Bab Dukkala (ok. 10 min piechotą na północny wschód od tego placu i ok. 20 min od Dżemaa el-Fna).

Dżemaa el-Fna to duży, nieregularny plac, nad którym góruje widoczny z daleka meczet Kutubijja. W pobliżu nie ma żadnych wyjątkowych zabytków, ale sam plac, z mnóstwem stoisk oraz kolorowym tłumem turystów i miejscowych, ma niepowtarzalną atmosferę.

Większość tanich hoteli można znaleźć w wąskich uliczkach odchodzących na wschód i południowy wschód od placu. Suki oraz najważniejsze budynki sakralne są zlokalizowane na północ od Dżemaa el-Fna.

Marrakesz: Dżemaa el-Fna

Miejscem, w którym koncentruje się życie towarzyskie Marrakeszu, jest Dżemaa el-Fna (ar. Dżamaa al-Fina, fr. Djemaa el-Fna), olbrzymi plac w starej części miasta. W ciągu stuleci przewinęły się tędy rzesze kupców, rolników, złodziei i niewolników.

Gwar, ruch i ożywiona atmosfera panuje tu o każdej porze, jednak prawdziwego uroku tego miejsca można zakosztować dopiero wieczorem. Wtedy kurtyna idzie w górę i zaczyna się jedno z najbardziej fascynujących przedstawień na świecie. Plac zapełnia się stoiskami, a powietrze przesycają aromaty, którym nie sposób się oprzeć. Swoje miejsca zajmują żonglerzy, gawędziarze, zaklinacze węży, kuglarze, akrobaci i nieszkodliwi szaleńcy. Artystów otaczają tłumy ciekawskich, wśród których przeciskają się asystenci dopominający się uiszczenia należności za występ.

Na obrzeżach placu rozstawia się oświetlone lampami naftowymi stragany z owocami i sokami. W tej scenerii, między grupami widzów, gości konsumujących obiad, robiących zakupy oraz turystów kręcą się osoby bardziej przedsiębiorcze – naganiacze, złodzieje oraz sprzedawcy bubli.

Marrakesz: Suki

Na sukach w marakeskiej medynie można kupić wiele wysokiej jakości wyrobów rękodzielniczych, ale także sporo bubli. Uliczki mają tu równie zawiły układ i są tak samo ruchliwe jak w Fezie. Ciąg sklepów oferujących dzieła sztuki i wyroby rzemieślnicze urywa się nagle przy meczecie Ali ben Jusufa.

Na pierwszą wycieczkę po sukach i zabytkach medyny można wynająć przewodnika, co bynajmniej nie oznacza, że taka asysta jest konieczna. Ważne, by trzymać się głównych dróg, wtedy zawsze trafi się do bramy.

Główne wejście znajduje się przy Rue Souq Smarrine, otoczonej z obu stron sklepami z wyrobami tekstylnymi oraz stoiskami z pamiątkami. Tuż za wejściem trzeba skierować się w lewo, żeby dotrzeć do krytego targowiska (qisaria).

Rue Souq Smarrine rozwidla się na Rue Souq el-Kebir i Rue Souq al-Attarine; nieopodal zaczyna się wąska ścieżka w prawo, która doprowadza do Place Rahba Qedima. Ten niewielki placyk jest zajmowany przez sprzedawców dywanów i mikstur leczniczych.

Suk dywanowy, znany także jako Criée Berbere, działa na miejscu dawnego suku niewolników (handel niewolnikami został zniesiony przez Francuzów w 1912 r.), na północ od placu.

Wracając do Rue Souq Smarrine, można się skierować na którąkolwiek ulicę rozwidlenia. Obydwie prowadzą w pobliże meczetu Ali ben Jusufa i medresy. Wybierając lewą odnogę, dojdzie się do sklepów ze skórzanymi pantoflami (babouches), a następnie do suków farbiarzy, cieśli i kowali. Większa część ich wyrobów nie jest przeznaczona dla turystów, więc panuje tu nieco spokojniejsza atmosfera.

Podążając prawym rozwidleniem, dochodzi się najpierw do pracowni jubilerów, a potem do sklepów z wyrobami skórzanymi oraz wschodnimi pantoflami. Do Dżemaa el-Fna można również wrócić, idąc na zachód obok meczetu Mwassin.

Marrakesz: Meczet Kutubia

Najłatwiej trafić do meczetu Kutubijja (fr. Koutoubia), po przeciwnej stronie Place de Foucauld, na południowy zachód od Dżemaa el-Fna. To najwyższy (70 m) i najsłynniejszy punkt orientacyjny Marrakeszu, widoczny z odległości wielu kilometrów.

Budowla wzniesiona przez Almohadów pod koniec XII w. na miejscu meczetu Almorawidów z XI w., może się pochwalić najstarszym i najlepiej zachowanym z trzech słynnych minaretów – dwa pozostałe to wieża Hassana w Rabacie i Giralda w Sewilli (Hiszpania). Nazwa (ar. kutub – książki) pochodzi od targu z książkami, który rozciągał się niegdyś wokół meczetu.

Minaret świątynii jest klasycznym przykładem architektury marokańsko-andaluzyjskiej; jej cechy można obserwować na przykładzie wielu innych minaretów w całym kraju, jednak żaden z nich nie dorównuje Kutubijji nawet rozmiarem. Tuż po ukończeniu budowlę pokrywały malowane tynki i płytki zellidż, dekoracja jednak nie doczekała do dzisiejszych czasów. Dzisiaj widać jedynie ozdobne kasetony tworzące swojego rodzaju "podręcznik" islamskiego wzornictwa.

Widok ze szczytu jest z całą pewnością wspaniały, ale niemuzułmanom nie wolno wchodzić na górę. Wokół meczetu rozciąga się kwiecisty ogród poprzecinany ścieżkami.

Marrakesz: Meczet i medresa Ali ben Jusufa

To największy z meczetów w obrębie medyny i zarazem najstarszy ze wszystkich zachowanych budowli tego typu w Marrakeszu. Został wzniesiony w II poł. XII w. dzięki mecenatowi sułtana almorawidzkiego, którego imię nosi. W XIX w. przebudowano go na styl

merynidzki, zgodnie z wymaganiami tamtych czasów. Pierwotnie gmach był niemal dwa razy większy niż obecny. Podczas zamieszek toczących się między Almohadami i Almorawidami doznał poważnych uszkodzeń. Później został odrestaurowany przez Almohadów, a następnie przez Saadytów. Meczet jest zamknięty dla niemuzułmanów.

Bezpośrednio przy meczecie Ali ben Jusufa wznosi się medresa o tej samej nazwie – piękny, emanujący spokojem i modlitewnym skupieniem budynek zdobiony sztukateriami. Jest to największa szkoła teologiczna w Maghrebie, zbudowana przez Saadytów w 1565 r. (odnowiona w znacznym stopniu w latach 60. XX w.). Aby tu dotrzeć, kierując się na wschód od kubby Ba’adijjin, trzeba przejść w lewo, dookoła murów meczetu, aż do wejścia do medersy po prawej stronie.

Gmach szkolny różni się od innych marokańskich budowli tego typu układem i wielkością. Niewielkie i pozbawione wszelkich wygód pokoje studenckie (trudno sobie wyobrazić, w jaki sposób mogło się w nich pomieścić aż 900 osób) skupiają się wokół siedmiu małych dziedzińców. Ponadto kilka "komnat" wychodzi na ulicę, co jest wyjątkiem od zasady stosowanej w architekturze marokańskiej i andaluzyjskiej.

Marrakesz: Palais el-Badi

Najsłynniejszy pałac Marrakeszu to el-Badi, na południe od Dżemaa el-Fna. Został zbudowany przez Ahmeda al-Mansura między 1578 a 1602 r. i cieszył się opinią jednego z najpiękniejszych na świecie; marmury pochodziły z Włoch, a inne materiały budowlane sprowadzono z Indii.

Niestety, gmach jest obecnie w części zrujnowany; w 1696 r. Mulaj Ismail rozgrabił budulec, wykorzystując go przy wznoszeniu nowej stolicy – Meknesu. Pozostał właściwie tylko olbrzymi plac otoczony zniszczonymi murami, w obrębie których rośnie zaniedbany gaj pomarańczowy z bocianimi gniazdami.

Przylega do niego Kubba al- -Khamsinijja, która służyła niegdyś jako sala powitań podczas ważnych uroczystości; nazwa pochodzi od okalających ją pięćdziesięciu marmurowych kolumn.

Kierując się na południe, w stronę murów pałacu królewskiego, dochodzi się do skomplikowanego labiryntu podziemnych korytarzy, magazynów i lochów. Amatorzy zwiedzania takich miejsc powinni zabrać ze sobą latarkę. Można przechadzać się swobodnie po całym terenie, chociaż przy wejściu przewodnicy próbują nakłonić turystów do skorzystania z ich usług. Pałac to także miejsce odbywającego się corocznie (zazwyczaj w czerwcu) festiwalu folklorystycznego.

Marrakesz: Palais de la Bahia

Wspaniały Palais de la Bahi wzniesiono pod koniec XIX w., a prace budowlane trwały 14 lat. Miał służyć za rezydencję Si’ Ahmeda ben Musa (znanego również jako Bu Ahmed), wielkiego wezyra sułtana Mulaj al-Hassana I. Budowla została splądrowana po śmierci Bu Ahmeda, ale większą jej część odnowiono w późniejszym okresie.

Otoczenie pałacu jest dość chaotyczne – są tu fontanny, pomieszczenia mieszkalne, ogrody i liczne zacienione dziedzińce. Budowli brakuje architektonicznej spójności, co jednak nie umniejsza przyjemności jej oglądania. Różnicę między ciszą, spokojem i chłodem tego miejsca a upałem, hałasem i bezładem panującym na ulicach na zewnątrz nietrudno zauważyć.

Turystom udostępnia się tylko fragment pałacu, ponieważ część jest używana przez rodzinę królewską i zamieszkana przez służbę. Można przejść przez rząd pokoi, m.in. przez apartamenty sypialne wezyra (miał osobne pokoje na drzemkę podczas dnia i na wieczór) oraz rozmaite dziedzińce wydzielone dla jego żon i konkubin. Każda z czterech małżonek miała swój pokój przy dziedzińcu. Apartamenty sypialne licznego haremu były rozmieszczone wokół osobnego podwórca.

Marrakesz: Dar Si Said

Dom Si Saida, zajmowany obecnie przez Muzeum Sztuki Marokańskiej, stoi nieco dalej na północ od Palais de la Bahia, po prawej stronie (dobrze oznakowane dojście). Sidi Said, brat Bu Ahmeda, zbudował swój dom mniej więcej w tym samym czasie, kiedy powstawał pałac wielkiego wezyra.

Dzisiaj tutejsze muzeum ma w swoich zbiorach doskonałą kolekcję biżuterii z Atlasu Wysokiego, Antyatlasu i dalekiego południa. Poza tym można tu obejrzeć rewelacyjną ekspozycję dywanów z Hawz i Atlasu Wysokiego, lamp oliwnych z Tarudantu, niebieskich naczyń z Safi i zielonych z Tamegrutu, a także wyrobów skórzanych z Marrakeszu.

Zaraz po wejściu do wnętrza dostrzega się szereg drzwi typowych dla bogatszych domów Atlasu Wysokiego i Antyatlasu. Przy końcu korytarza umieszczono najstarszy eksponat muzeum: marmurowy basen pochodzący z ok. 1000 r., przywieziony do Marrakeszu z Hiszpanii przez Alego ben Jusufa.

Piętro wyżej można zobaczyć kilka pięknych diabelskich młynów z czasów średniowiecza. Środkowy ogród i dziedziniec otaczają z obu stron sale z wystawami biżuterii ze srebra, tradycyjnych ubiorów kobiecych, przedmiotów użytku domowego, starych muszkietów i sztyletów.

Na kolejnym piętrze jest pięknie zdobiona sala z charakterystycznymi sztukateriami i płytkami zellidż, zwieńczona po części rzeźbionym, a po części malowanym sufitem z drewna cedrowego. Od tego miejsca specjalne znaki prowadzą znowu schodami w górę, a następnie w dół przez pomieszczenia udekorowane kilimami i dywanami. Niestety, wszelkie objaśnienia są podane tylko w językach arabskim i francuskim.

Marrakesz: Mellah

Założona w XVI w. dzielnica żydowska ciągnie się na południe od Palais de la Bahia. Jest bardzo zniszczona i zamieszkana dziś głównie przez muzułmanów, choć nadal różni się wyglądem od reszty miasta.

Główne wejście otwiera się przy Place des Ferblantiers, a gdyby ktoś chciał odwiedzić którąś z niewielkich synagog (jedna z nich jest w dalszym ciągu czynna), będzie potrzebował przewodnika.

Marrakesz: Grobowce Saadytów


Bezpośrednio za meczetem Kazba jest cmentarz, na którym jako pierwszego pochowano pod koniec XVI w. sułtana Ahmeda al-Mansura Saadyckiego.

W odróżnieniu od pałacu el-Badi, grobowcom udało się uniknąć zdewastowania przez Mulaj Ismaila – być może był on przesądny i wolał nie okradać zmarłych. Kazał zaplombować mogiły, dzięki czemu do dzisiaj zachowały wiele z dawnej świetności i bogatego zdobnictwa. W 1792 r. miejsce wiecznego spoczynku znalazł tutaj szalony sułtan Mulaj Jazid, poza tym groby pozostawały właściwie nietknięte od czasu panowania Mulaj Ismaila.

Ponownego ich "odkrycia" dokonano dopiero w 1917 r. Tajemnicze monumenty wzbudziły ciekawość generała Lyauteya, który dostrzegł je z samolotu. Od tego czasu datują się prace restauracyjne.

Mauzoleum obejmuje trzy niewielkie pomieszczenia. W dwóch głównych grobowcach pochowano 66 Saadytów (wśród nich al-Mansura, jego następcę i członków najbliższej rodziny), a ponad stu innych pogrzebano w pobliżu. Po obu stronach każdego z pomieszczeń są groby dzieci. Sala Dwunastu Kolumn jest uznawana za jeden z najwspanialszych przykładów marokańsko-andaluzyjskiej sztuki dekoracyjnej. W eleganckim, niewielkim mauzoleum, zbudowanym nieco dalej wśród ogrodów cmentarnych, jest grób matki al-Mansura.

As-Sawira

As-Sawira (As-Sawírah, Essaouira) z cudowną plażą to znany ośrodek windsurfingu, promujący się jako "wietrzne miasto". Istotnie, wiatr znad Atlantyku może być bardzo silny, co jest dobrą wiadomością dla surfingowców, ale złą dla plażowiczów.

Masywne fortyfikacje starówki, mieszanina architektury wojskowej Portugalczyków, Francuzów i Berberów, czynią miasto niezwykle tajemniczym. Uroczą atmosferę tworzą wąskie uliczki, pobielone domy z niebieskimi drzwiami, ciche place, miłe kafejki oraz maleńkie warsztaty, gdzie wśród tui pracują rzemieślnicy.

W zacisznym, obwarowanym porcie na południowy zachód od medyny jest gwarno jak w ulu: na molo rybacy zarzucają sieci, wyładowują połów, buduje się tradycyjne, drewniane łodzie, a świeżo złowione ryby skwierczą na rusztach. Île de Mogador, po południowo-zachodniej stronie zatoki, słynie z sokołów Eleonory, które latem tam składają jaja.

Feniccy żeglarze już wVII w. p.n.e. odkryli tę część marokańskiego wybrzeża. Utrzymuje się, że Kartagińczycy i Rzymianie podążyli ich śladem. Świadczy o tym nazwa małych wysp (Îles Purpuraires – Wyspy Purpurowe), wdaw nych czasach znanych z licznie występującej odmiany mięczaków, których wydzieliny używano do produkcji purpurowego barwnika.

Portugalczycy utworzyli tu pod koniec XV w. przyczółek handlowy i wojskowy, który nazwali Mogador. Gdy utracili go w1541 r., port zaczął się chylić ku upadkowi. Większość budowli jest rezultatem osobliwego eksperymentu. W 1765 r. sułtan Sidi Mohammed ben Abdallah zatrudnił francuskiego architekta, Théodore Cornuta, by zaprojektował miasto odpowiednie dla handlu międzynarodowego. Znane odtąd jako As-Sawira, stanowiło most handlowy łączący Timbuktu z Europą aż do czasu ustanowienia protektoratu francuskiego w1912 r., kiedy zostało przemianowane na Mogador i straciło znaczenie. Wraz z uzyskaniem niepodległości w1956 r. ponownie stało się As-Sawirą.

As-Sawira jest dość zwartym, otoczonym murem miastem, podzielonym na mellah, medynę i kazbę, gdzie skupia się większość hoteli, restauracji, kawiarni, banków i sklepów. Dworzec autobusowy i postój grands taxis jest oddalony o mniej więcej kilometr na północny wschód od centrum.

Plaża ciągnie się przez 10 km aż do piaszczystych wydm przylądka Sim. W jej górnej części często są rozgrywane mecze piłki nożnej lub koszykówki. Po drodze, bardziej na południe, za rzeką Ksar widać ruiny fortecy i pawilonu, częściowo zasypane piaskiem.

Na plaży wieją silne wiatry, a w morzu powstają prądy, ale miejsce doskonale się nadaje do uprawiania windsurfingu. Nie należy wybierać się na samotne spacery, gdyż zdarzają się napady.

As-Sawira: Muzeum

Małe muzeum (Rue Laalouj), naprzeciwko hotelu Majestic, niegdyś rezydencja zarządcy sułtana Sidi Mohammeda ben Abdallaha, gromadzi kolekcję biżuterii, ubiorów, broni, instrumentów muzycznych i gobelinów.

Jest tu także ekspozycja objaśniająca znaki i symbole używane przez miejscowych rzemieślników oraz wystawa zdjęć miasta z przełomu XIX i XX wieku.

As-Sawira: Port

Kierując się na północ od Place Moulay Hassan, można wejść na wały i dojść do Skala de la Ville, budzącego respekt nadmorskiego bastionu, zbudowanego przy klifowym wybrzeżu. Mieści się w nim kolekcja XVIII i XIX-wiecznych mosiężnych dział z różnych krajów, a panorama morza i medyny jest urzekająca. Na wałach As-Sawiry Orson Welles nakręcił dramatyczny początek Otella.

Na dole, przy porcie, Skala du Port kusi malowniczymi widokami na ruchliwy port rybacki i Île de Mogador. Warto tu przyjść podczas aukcji ryb (pn.–sb. 15.00– 17.00), odbywającej się na targu tuż za bramami portu.

As-Sawira: Île de Mogador

Tuż przy brzegu, na południowym zachodzie, leży Île de Mogador, na której zachowały się wspaniałe fortyfikacje. W istocie są to dwie wyspy i kilka malutkich wysepek – słynne starożytne Wyspy Purpurowe (Îles Purpuraires). Na największej z nich było kiedyś więzienie.

Obecnie na wyspach utworzono rezerwat sokołów Eleonory. Ptaki przylatują tutaj wporze lęgowej (IV–X), zanim wyruszą na Madagaskar. Sokoły można obserwować z plaży przez lornetkę – najlepiej wczesnym wieczorem. Inny dogodny punkt obserwacyjny (wieczorem najlepiej nie zapuszczać się tam samemu) jest na południe od miasta, ok. kilometra za latarnią morską, na brzegu, przy ujściu rzeki. Ptaki przylatują tam czasem w poszukiwaniu pożywienia.

oza sezonem lęgowym można zorganizować wyprawę łodzią na wyspy, ale trzeba mieć pozwolenie lokalnych władz (bezpłatne). Cenę przejażdżki (nie powinna przekroczyć 300 Dr) negocjuje się z właścicielami łódek rybackich.

Agadir

Agadir (Akâdîr), nowoczesne miasto nad olbrzymią, chronioną plażą, zniszczone przez trzęsienie ziemi w 1960 r., zostało całkowicie odbudowane. Życie mieszkańców skupia się wokół turystów – są to przeważnie Europejczycy przybywający w poszukiwaniu słońca (przeciętnie 300 słonecznych dni w roku).

Wyraźnie turystyczny profil Agadiru często sprawia, że zapomina się o ważnej roli miasta jako portu rybackiego i handlowego. Obecnie przez Agadir przechodzi duża część marokańskich ładunków sardynek, a wjeżdżający tutaj od północnej strony muszą zauważyć wyrastające zewsząd urządzenia portowe.

Mimo wysokich cen, jest to niezła baza wypadowa do podróży na południowy wschód w Antyatlas, na północny wschód w Atlas Wysoki (już po dwóch godzinach jazdy wjeżdża się w piękną, górzystą okolicę) albo dalej na południe, w kierunku Sahary Zachodniej. Miłośnicy ptaków nie zawiodą się, udając się wok olice ujścia rzeki, kilka kilometrów na południe od miasta.

O najdawniejszej historii Agadiru niewiele wiadomo. W 1505 r. pewien przedsiębiorczy portugalski marynarz postanowił wybudować fort Santa Cruz de Cap de Gué, kilka kilometrów na północ od dzisiejszego miasta. Osiem lat później bastion odsprzedany portugalskiemu rządowi stał się ruchliwym ośrodkiem handlowym, odwiedzanym przez kupców portugalskich, francuskich i genueńskich. Przejęty przez Marokańczyków w 1541 r., powoli zaczął podupadać i został podbity przez prężnie rozwijającą się As-Sawirę pod koniec XVIII w.

Trzęsienie ziemi (29 lutego 1960 r.) zrównało miasto z ziemią i spowodowało śmierć 18 tys. osób. Po tym zdarzeniu Agadir odbudowano. W 2000 r. Mohammed VI złożył tu pierwszą oficjalną wizytę, która zbiegła się z obchodami 40 rocznicy kataklizmu. Przez miesiąc otwierano nowe gmachy, organizowano mecze piłki nożnej kobiet i seminaria naukowe pod hasłem: "odbudowujemy miasto, jednoczymy naród".

Dworzec autobusowy i większość tańszych hoteli skupiło się na niewielkim terenie wpółnocno -wschodniej części miasta, zwanej Nouveau Talborjt. O 15 min marszu stąd jest oddalona główna arteria miasta, Blvd du 20 Aout, przy której działają kawiarenki, restauracje i droższe hotele. Większość banków i Poczta Główna są usytuowane pomiędzy Ave du Prince Moulay Abdallah a Blvd Hassan II.

Głównym powodem do dumy mieszkańców miasta jest wspaniała plaża w kształcie półksiężyca, bardzo dobrze utrzymana. Na ogrodzonych terenach, przyległych do hoteli przy plaży, wymaga się opłaty za korzystanie z piasku, parasoli, leżaków itp. (10–20 Dr). W sezonie plażę patrolują ratownicy (silny prąd) i policja konna.

Agadir: Kazba

Aby dojść do pozostałości starej kazby należy skierować się w górę, na północny zachód od miasta. Inskrypcja z 1746 r. wciąż ozdabia bramę, nakazując przybywającym "drżeć przed Bogiem i czcić króla".

Wychodzący na dawne umocnienia portugalskie fort wybudowano w1540 r., a w1752 r. odnowiono i wprowadzono ponownie wojska na wypadek powrotu Portugalczyków. Wały i mury obronne częściowo odbudowano po trzęsieniu ziemi w 1960 r., ale wewnątrz nic nie przetrwało. Trawiasty teren poniżej kazby, znany jako Ancienne Talborjt, przykrywa pozostałości agadirskiej medyny.

Do kazby idzie się długo i często w upale, dlatego dobrym pomysłem jest wjazd na górę taksówką i powrót piechotą.

Agadir: Jardin de Olhao


Ten niezwykły zespół ogrodowy jest symbolem przyjaźni Agadiru z portugalskim miastem Olhao i ma uwieczniać "więź historyczną", która tak często była powodem konfliktów między Marokiem a Portugalią.

Warto zwiedzić małe muzeum w południowo-zachodnim rogu, poświęcone trzęsieniu ziemi z 1960 r. Są tu ciekawe fotografie przedstawiające dawny Agadir oraz skutki katastrofy.

PRZYRODA

Okolice Mulaj Busselham

40 km na południe od Al-Araisz leży mała wioska rybacka Mulaj Busselham (Moulay Bousselham). Od grudnia do stycznia Merdja Zerga, na południowy wschód od Mulaj Busselham, przyciąga tysiące ptaków wędrownych, wśród których są brodźce i flamingi.

W letnich miesiącach cieszy się dużą popularnością wśród Marokańczyków, przybywają tu również windsurfingowcy z Europy.

Pod koniec czerwca lub w lipcu odbywa się tu doroczne święto – mussem – poświęcone patronowi osady, żyjącemu w X w. egipskiemu świętemu. Upamiętnia go jedna z kapliczek, wzniesionych na schodzącym ku morzu zboczu.

Najlepszą porą na obserwację ptaków w Merdja Zerga jest poranek. Na lagunie można zobaczyć ohary, cyranki, płaskonosy i szlamiki. Nieco rzadziej trafiają się mewy (w tym śródziemnomorskie), rybitwy oraz, dalej w głąb morza, kostnołuski. To także jedno z najlepszych miejsc w Maroku dla obserwacji sów mauretańskich.

Największym wyzwaniem dla miłośników ptaków z całego świata był swego czasu kulik cienkodzioby. Niestety, po raz ostatni widziano go w marcu 1995 r. Najprawdopodobniej wskutek ostrej suszy w 1995 r. jego populacja w Maroku całkowicie wyginęła.

Inną atrakcję dla obserwatorów ptaków stanowi jezioro Merdja Khaloufa, ok. 8 km na wschód od Mulaj Busselham. Zimuje tam wiele dzikich gatunków. Ciekawych informacji dostarcza lektura księgi wyłożonej w Café Milano, do której wpisują uwagi miłośnicy ptaków z całego świata.

Rif

W Rifie jest wiele przepięknych szczytów, dolin i wąwozów, a także dużych połaci cedrowych i jodłowych lasów, zamieszkanych przez makaki. Kif (marihuana) rośnie na 90% uprawnej ziemi na wschód od Szefszawanu, ale turyści nie muszą się raczej obawiać wplątania w ten biznes, zwłaszcza gdy wędrują z przewodnikiem.

Niektóre wzniesienia Rifu powyżej 1500 m porasta rzadka jodła marokańska (Abies maroccana), gatunek spokrewniony z jodłą hiszpańską (Abies pinsapo), pamiątka po chłodniejszym klimacie. Inne typowe drzewa tych wapiennych gór, miejscami wręcz oślepiająco białych, to dęby ostrolistne i korkowe, sosny oraz dziko rosnące drzewa oliwne.

Z ptaków można tu spotkać złote orły, kanie czarne i myszołowy. W niektórych rejonach sporo jest dzików i marokańskich makaków (zwanych tu mgu), miejscowi zaś utrzymują, że w górach żyją wilki, kozice i gazele. W większych rzekach są podobno pstrągi. Należy się szczególnie wystrzegać jadowitych czerwonych skorpionów oraz żmij zwanych faire a cheval od przypominającej podkowę plamki

na głowie.

Jedną z najpiękniejszych części gór obejmuje Park Narodowy Talassemtan. Unia Europejska zamierza rozwinąć tutaj bazę turystyczną i stworzyć tym samym alternatywę dla zysków z uprawy kifu.

Od listopada do maja bywa w Rifie dotkliwie zimno i czasem pada śnieg, ale trekking można uprawiać przez cały rok. Od końca września do czerwca zawsze mogą się zdarzać deszcze, za to w środku lata wszędzie, nawet na szczytach, jest gorąco, a źródła i potoki wysychają. Z wyjątkiem lata konieczny jest namiot i przyzwoity śpiwór, lepiej mieć także lekkie wodoodporne okrycie. W żywność i paliwo można się zaopatrzyć w Szefszawanie.

Atlas Średni

Atlas Średni z wapiennymi płaskowyżami, cedrowymi lasami i łagodnie uformowanymi wierzchołkami nie został dotąd doceniony jako teren trekkingowy. A szkoda...

Sieć dróg jest tu przyzwoita, a korzystając z lokalnej komunikacji – wprawdzie powoli i z trudem – ale można wszędzie dotrzeć. W Atlasie Średnim trzeba przeważnie nocować w namiocie, więc zima nie jest odpowiednią porą do wędrowania po górach.

Popularną bazą letniego trekkingu jest narciarski skądinąd ośrodek Mischliffen, z dobrym zapleczem usługowym, leżący na południe od Ifranu. Jeśli planuje się stąd wymarsz, konkretnych informacji o trasach i przewodnikach trzeba zaczerpnąć w biurze turystycznym w Ifranie.

Dobrymi terenami wycieczkowymi są góry na południe od Azru, sięgające 2000 m, w dolnych partiach porośnięte lasami cedrowymi, zamieszkanymi przez makaki; bazę do tych wycieczek można wyznaczyć sobie w berberyjskiej wiosce ‘Ain Leuh na południowy zachód od miasta. Trasa może prowadzić np.przez wodospady Sources de l’Oum er-Rbia i wulkaniczne jezioro Agelman Sidi Ali. Informacji o drogach, przewodnikach i mułach warto zasięgnąć w hotelach Le Panorama i Amros w Azru.

Jeszcze więcej wrażeń oferują dwa inne obszary: łańcuch Dżebel Bu Iblan (60 km na południe od Tazy) oraz okolica Dżebel Bu Nasr (3340 m), 20 km na południowy wschód.

W północno-wschodniej części Dżebel Bu Iblan usiłowano spopularyzować narciarstwo – Towarzystwo Narciarsko-Wysokogórskie prowadzi tam schronisko Tafferte (1957 m), ale na tym baza się kończy. Świetne tereny wycieczkowe leżą na wschód od schroniska; bez problemów można tędy dojść na szczyt Mussa u Salah (3190 m).

Dżebel Bu Nasr to biegun suszy w Atlasie Średnim, wysunięty na południowy wschód, w kierunku Sahary. Jego szczyty nadają się jedynie dla nieustraszonych zdobywców, z powodzeniem jednak można się wybrać do doliny Mansur pomiędzy Bu Iblan i Bu Nasr lub w lesiste doliny otaczające Dżebel Bu Iblan. Środkami komunikacji publicznej najłatwiej tu dojechać z Buleman lub od szosy Fez–Taza, przez Ribat el-Kheir.

Cascades d’Ouzoud

167 km na północny wschód od Marrakeszu można podziwiać najwspanialsze wodospady w Maroku – naprawdę warte wysiłku, jakiego wymaga dotarcie do nich.

Droga z Marrakeszu prowadzi przez obszar sztucznie nawadniany (na południu rozciągają się góry Atlas). Warto zboczyć z trasy, by dotrzeć do Demnate – gwarnego miasta otoczonego murami, w którym w każdą niedzielę odbywa się targ. Jeśli już się tam trafiło, można jeszcze nadłożyć nieco drogi, aby zobaczyć Imi-n-Ifri – naturalny most, spinający brzegi wąwozu, 6 km na wschód. 7 km dalej rozciąga się 2-hektarowe stanowisko archeologiczne Irutan.

Inną atrakcję turystyczną stanowi droga między Uzud a Afurer, która łączy się z główną szosą Marrakesz–Beni Mellal. Na uwagę zasługuje jezioro powstałe w wyniku wybudowania zapory Bin el-Widan, która zaspokaja 25%

zapotrzebowania na energię elektryczną
w kraju.

Wodospady (berb. uzud – oliwki; nazwa nawiązuje do okolicznych gajów oliwnych) mają ok. 110 m wysokości; woda spada do płynącej poniżej rzeki. Miejsce to cieszy się ogromną popularnością, zarówno wśród turystów krajowych, jak i zagranicznych, o czym świadczy mnóstwo straganów z pamiątkami, ciągnących się aż do przystani (za kilka dirhemów można przeprawić się łodzią na drugi brzeg).

Warto przespacerować się brzegiem rzeki aż do przełomów wadi el-Abid. Po drodze mija się czyste baseny, doskonale nadające się do kąpieli.

Dwa km od wodospadów, na zalesionych zboczach wzgórz, leży wioska o nazwie Tanaghmelt znana jako "wioska meksykańska".

Atlas Wysoki

Atlas Wysoki, najwyższy grzbiet górski Afryki Północnej, biegnie ukośnie przez całe terytorium Maroka, od wybrzeża Atlantyku, na północny wschód od Agadiru, do granicy z północną Algierią (ok. 1000 km). Berberowie nazywają go Idraren Draren – Góry Gór.

Kilka jego szczytów ma wysokość ponad 4000 m, a aż 400 wznosi się na ponad 3000 m. Wszystkie najwyższe wierzchołki skupiają się w rejonie Dżebel Tubkal, najczęściej odwiedzanej części Atlasu Wysokiego, łatwo dostępnej środkami komunikacji publicznej (zaledwie 2 godz. jazdy z Marrakeszu). To najwyższe gniazdo górskie ciągnie się między dwiema przełęczami, z których drogi wiodą w dół do Marrakeszu – Tizi n’Test na zachodzie i Tizi n’Tiszka na wschodzie.
przełęcz Tizi n'Test

W zachodniej części gór szczególną atrakcją jest płaskowyż Tiszka i otaczające go, rzadko odwiedzane doliny. W masywie M’Gun, ok. 260 km na wschód od Marrakeszu, przyciąga uwagę pocięty wąwozami krajobraz; prowadzi tędy trasa trekkingowa na Irhil M’Gun (4071 m), drugi co do wysokości szczyt Maroka. Kaniony otaczające wierzchołek są rajem dla wspinaczy, podobnie jak urwiska Tazagart w masywie Tubkala i wąwóz Todra w południowo-wschodnim Atlasie Wysokim.

W rejonie Dżebel Tubkal i Dżebel Azurki (3682 m) lansuje się ostatnio narciarstwo skiturowe, które można uprawiać tylko od końca grudnia do początku lutego.

Tereny te, mimo że dzikie i niegościnne, zamieszkują od dawna berberyjscy górale. Ich lepianki o płaskich dachach stoją na górskich zboczach, natomiast nawadniane tarasowe ogródki i gaje orzechowe rozkwitają w dole. Cały teren jest gęsto pocięty ruchliwymi mulimi ścieżkami, używanymi jeszcze przez dawne karawany kupców i pielgrzymów zmierzających z Sahary na równiny Północy.

Charakterystyczne dla tych gór, groźnie poszarpanych i porośniętych skąpą roślinnością, są tarasowe urwiska, olbrzymie gładkie i strome zbocza, głębokie wąwozy i spłaszczone u wierzchołka szczyty. W głęboko przeciętym grzbiecie widać warstwową mozaikę skał osadowych i wulkanicznych, poprzedzielanych intruzjami granitu. Najczęściej występującą skałą jest wapień jurajski, najstarsze są granity i granodioryty koło Urika w rejonie Setti Fatma. 45 tys. lat temu zostawiło tu ślad niewielkie zlodowacenie.

Widok schodzących w doliny stoków, ujętych w tarasy i dzięki nawadnianiu niewiarygodnie zielonych, zapiera dech w piersi. Całe systemy targa (małe kanały doprowadzające wodę z rzek i strumieni) Berberowie kopią tutaj od pokoleń. Na niższym piętrze dolin sadzi się migdały, morele, pigwy, granaty, jabłka, wiśnie i figi oraz chleb świętojański.

W ogródkach warzywnych rosną ziemniaki, marchew, rzepa, cebula, soczewica, fasola. Tarasy orze się w październiku pod jęczmień, zbierany z końcem maja lub w czerwcu. Do głównych upraw w górskich wsiach należy orzech, którego owocowanie przypada na

koniec września.

Naturalne środowisko Atlasu Wysokiego poważnie zaburzył nadmierny wypas, uprawa roli i zbieranie drewna na opał; dziś wiele rodzimych gatunków roślin już wyginęło. W strefie subalpejskiej wciąż rosną kępy jałowców hiszpańskich (Juniperus thurifer), grubych i guzowatych, często dziwacznie powykręcanych przez wiatr. Wyżej dominują "krzaki jeżowe" – kolczaste kule zakwitające na krótko wiosną, zaadaptowane do suchego klimatu. Pospolite są wonne zioła – lawenda, tymianek i rozmaryn.

Dużych ssaków w Atlasie Wysokim jest niewiele, gdzieniegdzie spotyka się tylko wielkorogie górskie owce – muflony, dziki i gazele. Sporo jest za to zmiennocieplnych – arabski gatunek gekonów, biegające po murach hiszpańskie jaszczurki i kolorowe żaby. Ptaki strefy subalpejskiej to szkarłatnoskrzydłe zięby i pleszki, a na terenach leśnych – zielone dzięcioły. Pospolite są wrony, z rzadka zaś może mignąć któryś z żyjących tu drapieżników – orłosęp, sęp egipski czy złoty orzeł.

Po Atlasie Wysokim można wędrować w zasadzie przez cały rok, choć od listopada do maja powyżej 2000 m temperatura spada poniżej zera, a wyższe szczyty i przełęcze przykrywa śnieg. Najlepszą porą jest wiosna – kwiecień, maj i większa część czerwca.

W lecie dni są długie, ale brakuje wody, a w niżej położonych dolinach bywa gorąco. Rzeki najbardziej przybierają w listopadzie oraz w kwietniu i maju, gdy stopnieje śnieg. W środku lata z wielu rzek pozostają cienkie strużki, zdarzają się jednak o tej porze roku gwałtowne burze, po których następują powodzie. Powódź po wyjątkowo silnej ulewie w sierpniu 1995 r. zniszczyła duże połacie ziemi w dolinach Mizan i Urika. W lipcu i sierpniu, choć jest gorąco, do Marrakeszu i w Wysoki Atlas przyjeżdża najwięcej turystów. Na Dżebel Tubkal mogą wspinać się zimą tylko doświadczeni, w pełni wyekwipowani alpiniści.

Imlil, miejscowość w sercu doliny Mizan, jest najpopularniejszą bazą trekkingową w Maroku. Od podstawy Dżebel Tubkal dzieli ją tylko 4–5 godzin marszu. Imlil żyje z trekkingu, więc możliwości transportowe są duże; łatwo również znaleźć nocleg i wynająć przewodnika. Turystyczna atmosfera ogranicza się do samego miasteczka – na górskich szlakach rzadko można spotkać zorganizowane wycieczki.

Atlas Wysoki: Tubkal

Na Dżebel Tubkal, najwyższy szczyt północnej Afryki (4167 m), wchodzi kilkuset turystów rocznie. Nie jest to wspinaczka, raczej wyczerpujący marsz, a na wierzchołek może dotrzeć każdy, kto cieszy się dobrą formą fizyczną.

Góra wygląda groźnie: poszarpane skały, długie i strome piargi, do tego wulkaniczne skały – ciemnobrązowe, czerwone, czasem niemal czarne. Są to andezyty i ryolity – mocno skruszone i zmieszane tworzą luźne pokłady.

Z respektem trzeba traktować ostry klimat Dżebel Tubkal – na wysokości ponad 4000 m mogą występować łagodne objawy choroby wysokogórskiej, wskazane jest zatem stopniowe nabieranie wysokości i rozważne gospodarowanie siłami.

Wejście wprost na wierzchołek z Imlilu w dwa dni (nocleg w schronisku Tubkal) jest najpopularniejszą wycieczką po Atlasie Wysokim. Klasyczny wariant można wzbogacić np.wejściem na Wanukrim lub inne sąsiednie szczyty) lub zafundować sobie jeszcze jeden przystanek z noclegiem przed schroniskiem Tubkal.

Atlas Wysoki: Masyw M'Gun

W tej części Atlasu Wysokiego, leżącej jakby na uboczu, terenów odpowiednich do trekkingu jest chyba więcej niż w rejonie Dżebel Tubkal. Skały osadowe nadają grzbietom i górskim ścianom fantastyczne kształty, a erozja wyżłobiła ogromne wąwozy o czerwonych lub pomarańczowych pionowych zboczach stanowiące główną atrakcję okolicy. Wiele z nich można zwiedzić, czasem brodząc po pas w wodzie, do innych nie należy się zapuszczać bez odpowiednich umiejętności i sprzętu.

Główną bazą wypadową jest dolina Ait Bu Gumez na północ od najwyższego szczytu w okolicy, Irhil M’Gun (4071 m). Na nawadnianych polach kwitnie rolnictwo. Dość regularnie kursującymi pojazdami komunikacji publicznej można dotrzeć z Marrakeszu do Azilal, a następnie do Ait Mohammed, skąd ciężarówką można podjechać do doliny Ait Bu Gumez (o okazję najłatwiej wcześnie rano oraz w niedzielę, kiedy w Tabancie, największej miejscowości w dolinie, odbywa się ruchliwy targ). W Tabancie można liczyć na nocleg, zaopatrzenie i wynajęcie mułów.

Atlas Wysoki: Płaskowyż Tiszka

Trasy w zachodniej części Atlasu Wysokiego nie są już tak emocjonującym wyzwaniem jak w rejonie Dżebel Tubkal, natomiast krajobraz jest zachwycający. Wiosną płaskowyż pokrywa się kobiercem kwiatów; piękna jest również droga przez dębowy las i wąwozy w dolinie wadi Nfis.

Trudno w tej okolicy o przewodników i muły. Najlepiej się postarać o jedno i drugie jeszcze przed przyjazdem, w hotelu Ali w Marrakeszu, albo w miejscowości Tarudant (85 km od Agadiru), gdzie jednak przewodnicy mogą mieć wątpliwe kwalifikacje.

Na najciekawsze tereny można się dostać od strony drogi Agadir–Marrakesz i zachodniego krańca gór, przez Imi n’Tanut, Timesgadiwin (fr. Timesgadiouine) lub Arganę, albo też od południa, z Tarudantu. Jadąc z zachodu, należy podążać bitymi drogami w kierunku Afensu (uwaga, druga miejscowość o tej nazwie leży dalej na południe!), wioski z czwartkowym targiem i kopalnią (której miejscowość zawdzięcza drogę dojazdową) w sąsiedztwie.

Z okolic Timesgadiwinu i Argany można z kolei dotrzeć do innej bazy górskiej, bardziej na zachód – Suk Sebt Talnakant. Z Tarudantu nieco łatwiej dostać się w góry, bo wielkie odkryte ciężarówki (camionettes) często stąd jeżdżą doliną wadi Uaar do Imulas (targ w niedzielę) oraz drogą do Tagmut i Suk Tnin-Tiguga (targ w poniedziałek).

Z Imulas forsowna trasa na północny wschód prowadzi na Dżebel Aulim (lub Tinergwet; 3555 m). Najlepiej skierować się na wschód, w stronę płaskowyżu Tiszka.

W 13 dni można dotrzeć na Dżebel Tubkal, a w 5–6 dni do Tin Mal i drogi na przełęcz Tizi n’Test (z przełęczy wchodzi się na najwyższy szczyt zachodniej części gór, Dżebel Igdet – 3616 m).

Park Narodowy Sus-Massa

Około 60 km na południe od Agadiru, tuż przy bocznej drodze z autostrady P30, rozciąga się park narodowy, w którym żyją rzadkie zwierzęta i nieprawdopodobna ilość różnych gatunków ptactwa, szczególnie wokół dopływów i lagun wadi Massa i wadi Sus.

Region jest zróżnicowany krajobrazowo: tworzą go klify, piaszczyste wydmy i lasy. Mieszkają tu mangusty egipskie (szczury faraona), wydry zwyczajne i dziki euroazjatyckie. W ogrodzonej północnej części parku żyją gazele Dawkera, strusie z czerwoną szyją i oryksy arabskie. Największą atrakcję stanowią jednak kolonie rzadkich ibisów łysych, od września do kwietnia można zobaczyć grupki rybołowów, a zimą kolonie flamingów.

Myślistwo i niszczenie środowiska naturalnego przyczyniły się do groźby wymarcia ptaka otaczanego kultem w starożytnym Egipcie. Uznawane w średniowieczu za przysmak, jeszcze w XVII w. ibisy łyse (Geronticus eremita) występowały licznie w Europie Środkowej, Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie. Potem jednak zmiany klimatyczne, szczególnie w tych dwóch ostatnich rejonach, doprowadziły do częstszych susz, ograniczając zapasy pożywienia. Dodatkowo na zmniejszenie populacji tych ptaków miało wpływ niszczenie środowiska przez człowieka i stosowanie pestycydów. W połowie XX w. pozostały tylko niewielkie kolonie w Turcji, Maroku, Syrii i Algierii.

Park Narodowy Sus-Massa oraz ośrodek badawczy w Tamri zajmują się obserwacją czterech kolonii obejmujących ok. 60 par tych ptaków. Turyści nie mogą zbliżać się do oznaczonych terenów. Ibisy widuje się też w wielu innych miejscach. Wieści są dobre: populacja ibisa łysego w Parku Narodowym Sus-Massa zwiększyła się ostatnio do mniej więcej 300 sztuk.

Warto wybrać się na wycieczkę do ujścia wadi Sus, kilka kilometrów na południe od Agadiru (znaki pokazują zjazd z drogi do Inezgane), gdzie gromadzą się m.in. ostrygojady, siewki, czaple, warzęchy białe, flamingi, mewy i rybołówki zwyczajne. Na zachód od ujścia rzeki wznosi się pałac królewski (drugi stoi w Agadirze).

Przy wadi Massa, 40 km na południe od wadi Sus, są parkingi i naturalny szlak koło ujścia rzeki. Brzegi wyścieła gęsta trzcina oraz rozmaite gatunki wilczomlecza i tamaryszka z charakterystycznymi różowymi kwiatami.

Spośród ptaków zaobserwowanych na tym terenie warto wymienić stepówki o czarnym podbrzuszu, ibisy łyse, kaczki marbled, ibisy glossy, żurawie, wróblowate, czarnogłowe dzierzby, jaskółki brzegówki o brunatnym podgardlu, flamingi, czaple, a nawet orły Bonelliego.

Aby dojechać z Agadiru do parku, jest potrzebny samochód z napędem na cztery koła, ale do większych miejscowości dojadą również zwykłe pojazdy. Pozarządowa międzynarodowa organizacja ochrony ptaków Birdlife International, ściśle współpracująca z Eaux et Forets (ministerstwo odpowiedzialne za parki narodowe), stara się, by Sus-Massa stał się pierwszym w Maroku parkiem narodowym, do którego trzeba by było wykupić bilet.

Antyatlas

W Antyatlasie, bezwodnym paśmie różowych (lub ochrowych) gór, ostatnim przed Saharą, trekking jest rzadkością. Idealną bazę stanowi Tafraoute, 10 km na południe od szczytu kwarcytowego masywu Dżebel al-Kest (2359 m), "Ametystowej Góry".

Po przeciwnej stronie miasteczka, 10 km na południowy wschód, wyrasta podwójny wierzchołek Adrar Mqorn (2344 m). Jałowe, kamieniste szczyty ostro kontrastują z zielenią nawodnionych dolin i oaz. Na wschodnim krańcu Antyatlasu wznosi się majestatyczny wulkan Dżebel Sirua.

Na trasie na Dżebel al-Kest nie ma wielu sklepów z prowiantem, a mułów na ogół się nie używa. W wioskach można znaleźć nocleg, bezpieczniej jednak mieć ze sobą namiot. Najlepszą porą na wyprawę jest koniec zimy – druga połowa lutego, kiedy w górnych partiach może czasem spaść śnieg, ale temperatura w dzień wynosi ok. 20°C (nocą spada poniżej zera). Kilka miejsc w rejonie Tafraoute stwarza warunki do wspinaczki.

Wsie w dolinie Ameln układają się w rządek po południowej stronie Dżebel al-Kest. Tarasy ornej ziemi i sady są tu nawadniane przez skanalizowane źródła. Bazą wspinaczki na Dżebel al-Kest, niełatwego, choć jednodniowego przedsięwzięcia, jest najwyżej położona z wiosek – Taghdiszt. Wejście na szczyt najlepiej połączyć z dłuższą wędrówką przez dolinę na wschód, np.z Timertmatu (skąd też można robić ciekawe jednodniowe wycieczki) do Umesnatu.

Równie interesująco jest na południowy wschód od Tafraoute, gdzie czeka trudna, lecz atrakcyjna wspinaczka na Adrar Mqorn. Z jego wierzchołków szlak prowadzi wprost na południe, przez wąwóz, przełęcz i gaje palmowe, do oazy Afella-Ighir.

Dżebel Sarhro

To przepiękne pasmo, przedłużenie Antyatlasu, wyrasta pomiędzy Atlasem Wysokim i doliną Dades na północy a przedpolem Sahary na południu. Mało kto tu zagląda, więc nie ma zaplecza turystycznego. Posępny krajobraz gór o spłaszczonych szczytach, głębokich wąwozów i wulkanicznych turni łagodzą palmy daktylowe i gaje migdałowców.

Ten dziki i bezwodny obszar zamieszkują tylko nomadzi. Kiedyś żyło tu sławne z wojowniczości plemię Ait Atta, a w 1933 r. pod Dżebel Bu Gafer rozegrało się ostatnie powstanie jego członków przeciw Francuzom.

Można wyruszyć z miejscowości El- -Kelaâ M’Guna lub Boumalne du Dades po północnej stronie gór, jednak najlepszą bazą jest wioska N’Kob, 67 km na południowy wschód od Agdz, z ciekawymi rytami naskalnymi w pobliżu.

Trekking w rejonie Dżebel Sarhro, zwłaszcza zimowy, mają w programie liczne europejskie biura podróży – oferty są warte uwagi. Najlepszą porą na zorganizowanie wycieczki jest wiosna, kiedy można jeszcze znaleźć wodę, a temperatura nocą nie spada poniżej zera, oraz późna jesień, gdy koczownicy w wyższych partiach gór zwijają obozowiska. W lecie jest przeraźliwie gorąco (ponad 35°C), nie ma wody, a węże i skorpiony wychodzą na żer.

Brak wody daje się zresztą we znaki o każdej porze roku. Wszystkie potrzebne produkty należy kupić wcześniej w Marrakeszu lub Warzazacie; w N’Kob jest tylko herbata, konserwy rybne, herbatniki i chleb. Duże ilości wody trzeba dźwigać ze sobą, więc wynajęcie mułów jest wskazane.

Sensowna wędrówka po Dżebel Sarhro zajmuje 5–20 dni. Wybór jest nieograniczony, zazwyczaj jednak zwiedza się Bab n’Ali, rejon sterczących skał i rzadkich minerałów, a także urwiska Tete de Chamaux (Wielbłądzia Głowa) powyżej Igli i płaskowyż Taggurt.

Trasy są zwykle długie. Dzięki dobrej drodze z N’Kob (1039 m) przez Tizi n’Tazazert (2283 m) do Ikniulnu (1991 m) można zaplanować krótszą wycieczkę w jedną stronę (sama droga stanowi przyjemną, 2–3-dniową trasę).

Pięciodniowa pętla po zachodniej stronie masywu prowadzi z N’Kob suchymi łożyskami rzecznymi w górę doliny Hanedur, do Mfassit (1210 m), dalej na północny wschód do Bab n’Ali, skąd można, przecinając płaskowyż Tadaut n’Tablah, przejść do wsi Igli (2 dni z N’Kob). Powrót na południe do N’Kob odbywa się przez przełęcz Tizi n’Taggurt.

Jest możliwość wydłużenia trasy do 8–9 dni, kierując się z Igli na zachód przez piękny płaskowyż Tine Ouaiyour do Assaka n’Ait Uzzin (1584 m) i Tagmutu, skąd trzeba zejść na południowy wschód doliną Assif Aoudraz i pośród wspaniałych wąwozów wrócić do N’Kob.

Można też, wyruszając z N’Kob, zwiedzić wschodnią stronę masywu: na północny wschód do Imi n’Sit, Tizlit i na pole bitwy pod Bu Gafer, a stąd na zachód do Ikniulnu. Wymaga to co najmniej pięciu dni, jeśli podróżnych nie skuszą Dżebel Bu Rhdad (2334 m) i Tamoulin (2317 m).

Dolina Dades i przełomy rzeczne

Dolina Dades na wschód od Warzazatu wije się pomiędzy szczytami Atlasu Wysokiego (na północy) a Dżebel Sarhro (na południu). Największe oazy oraz kazby (Route des Kasbahs) zaczynają się tuż przed osadą Skura.

Nieco dalej piękne, otoczone gajami palmowymi przełomy Dades i Todra wcinają się głęboko w Atlas. Z tego miejsca wyboiste drogi prowadzą w kierunku Atlasu Średniego.

Przejażdżka w górę przełomu Dades jest przyjemnym doznaniem – po drodze mija się gaje migdałowców i drzew figowych, cudowne formacje skalne oraz robiące wrażenie kazby i ksary. Droga wije się łagodnie przez tunel przełomu, zamknięty z obu stron szerokimi ścianami, przez 25 km do Ait Udinaru, gdzie przełom zwęża się gwałtownie i rzeka płynie przy samej drodze.

Mniej więcej 2 km dalej asfalt ustępuje miejsca bitemu szlakowi, który pnie się w górę licznymi ostrymi zakrętami. Po przejechaniu w ten sposób kilku kolejnych kilometrów najpiękniejsze widoki pozostawia się z tyłu, a droga staje się płaska. Na północ od osady Msemrir (63 km) biegnie szlak na wschód, a potem w dół na południe, do przełomu Todry.

Jeżeli ktoś ma dużo czasu, może spędzić kilka dni na włóczędze po wąwozie, obserwując nomadów spędzających stada kóz po skałach do rzeki, szukając skamielin i podziwiając piękno natury. Jest tu kilka trudnych pieszych szlaków, które wiodą w górę do mniejszych górskich przełęczy na zachód i na wschód od wadi Dades.

Bardzo dobry szlak, prowadzący na północny zachód, ma początek po drugiej stronie rzeki, naprzeciwko skupiska hoteli (na 28 kilometrze). Najbardziej wytrwali wędrowcy mogą kontynuować podróż na północ, od przełomu w samo serce Atlasu Wysokiego i dalej do Imilszilu. Jest to długa droga, ale można ją pokonać, jeżeli oprócz marszu skorzysta się od czasu do czasu ze środków lokalnego transportu (kursują tu powolne, ale regularne i pewne samochody dowożące towary na targ). Dniem targowym w Msemrir jest sobota.

15 km od Tinerhiru, na końcu żyznej doliny pełnej gajów palmowych i berberyjskich wiosek, ciągnie się przełom Todry, otoczony stromymi szczytami – przyrodnicza osobliwość Maroka (300 m wysokości i 10 m szerokości w najwęższym punkcie), oddzielająca

Atlas Wysoki od Dżebel Sarhro. Dnem doliny płynie kryształowo czysta rzeka.

Najpiękniej jest tu rano, kiedy słońce przenika do samego dna doliny, nadając skałom całą gamę odcieni – od różowego po żółtobrunatny. Po południu robi się tam bardzo ciemno, a zimą panuje przenikliwy chłód.

Coraz popularniejsze staje się ostatnio uprawianie wspinaczki na pionowych ścianach nad przełomem. Jest tu kilka wspaniałych szlaków; informacje na ich temat można uzyskać w hotelach u wejścia do doliny.

Główny odcinek przełomu da się dość szybko obejrzeć, ale mając więcej czasu, warto zapuścić się dalej w górę doliny lub przejść przez gaje palmowe w stronę Tinerhiru.

Z rzadka rozsiane wioski w Atlasie Wysokim i Średnim łączy sieć trudnych do przebycia ścieżek. W zimie wiele z nich przykrywa śnieg. Można spędzić całe tygodnie na ich penetrowaniu, ale należy pamiętać o tym, że będzie się z daleka od banków, urzędów pocztowych, a nawet podstawowej opieki medycznej. Hotele w Tinerhirze i w dolinie pomogą

skontaktować się z lokalnymi przewodnikami.

Merzuga i wydmy

Ok. 50 km na południe od Erfudu leży maleńka Merzuga. W pobliżu rozciąga się słynny Erg Szebbi (fr. Erg Chebbi), jedyny w Maroku saharyjski erg, czyli olbrzymia ruchoma wydma piaszczysta, typowa dla algierskiej części Sahary.

Wokół roztacza się cudowny krajobraz. Już same wydmy są urzekające – w zależności od pory dnia zmieniają kolor z różowego na złoty lub czerwony. W takiej scenerii nakręcono film Mumia Stephena Sommersa.

Dla miłośników ptaków to najlepsze w Maroku miejsce do obserwacji wielu pustynnych gatunków, takich jak wróbel pustynny, kozodój egipski, gajówka pustynna, płowy drozd długonogi i żołna. Czasami wiosną na północny zachód od Merzugi pojawia się płytkie jezioro, przyciągające stada różowych flamingów i inne ptactwo wodne.

Mimo że Merzuga jest niewielką wioską, działają tu prywatne centrale usług telefonicznych, sklepy wielobranżowe, warsztat samochodowy oraz sklepy z dywanami.